Znajdziesz tu notatki z mojego życia w Italii. Dowiesz się, jak poznaję Włochy podczas wędrówek oraz w kontakcie z kulturą, literaturą i z wszystkim co włoskie. Opisuję swoje wrażenia z podróży bliższych i dalszych. Piszę o tym co mnie zaciekawiło, zatrzymało uwagę, skłoniło do refleksji. Zapraszam.

niedziela, 20 grudnia 2009

Concerto di Natale

Domenika - 20.12.2009r.
Śnieg i mróz paraliżuje coraz bardziej życie w Italii. Śniegiem zasypane są północne i środkowe Włochy. W Mediolanie spowodu dużych opadów śniegu i trudności komunukacyjnych zamknięto szkoły. Główne trasy są przejezdne, tu drogowcy działają sprawnie, ale gorzej wyglądają drogi w miastach.
W zaśnieżonym Valeggio przedświateczne natężenie ruchu zmalało. Kierowcy w samochodach na letnich oponach mocują się ze śliską drogą, piesi z oblodzonym chodnikiem. Mróz wyziębił nasze organizmy i ludziska chorują, dzisiejszy Concerto di Natale dał temu świadectwo. Mimo, że przyszliśmy na koncert prawie na ostatnią chwilę, to nie mieliśmy problemu z miejscami siedzącymi, a zwykle nie brakowało publiczności . Niestety, z powodu infekcji, nie przywitał nas, jak co roku, główny animator koncertu- padre Paulo- proboszcz parafii.
Na repertuar koncertu składały się Pieśni Bożonarodzeniowe w wykonaniu chóru parafialnego przy akompaniamencie muzyków-uczniów Artystycznego Centrum Edukacyjnego z Valeggio. Słuchaliśmy dzieł takich klasyków jak: Haendla, Mozarta, Bacha, Vivaldiego, Brahmsa, Grubera.Miód na moją serce -ta muzyka na chwałę Pana! Prawdziwie podniosła i piękna! I chór z tym swoim Bel Canto- mogłabym tak słuchac, słuchac i słuchac... Najpiękniej wykonana była pieśń Noel przez solistkę Fiorelle Moro, najbliższa sercu znana kolęda Cicha Noc, koiła serce kołysanka Brahmsa, radośnie brzmiało "Jingle Bells" zaśpiewane przez dzieci.
Wraz z upływem czasu temperatura koncertu wzrastała, gdy tymczasem na dworze spadała. Dla takich duchowych doznań warto było zmierzyc się z zimową aurą, która wielu zmarzlaków zatrzymała w domu.
Rozgrzaliśmy się herbatą z cytryną i maczanymi w niej ciasteczkami cantuccini.

wtorek, 8 grudnia 2009

"Jedwab" Alessandro Baricco


"Jedwab" Alessandro Baricco  

przeczytałam zanim obejrzałam film,  bo u mnie książka ma zawsze pierwszeństwo przed filmem. Lektura oczarowała mnie swoją baśniowością i magią. Nie jest to przepastna powieść, ale cienka książeczka, choć opowiada „pewną długą historię”, niektóre  rozdziały zawierają dosłownie kilka zdań. Miękka, elastyczna i  gładka oprawa,  daje wrażenie,  jakby trzymało się w dłoniach japoński wachlarz.

wtorek, 24 listopada 2009

Ostatnie tchnienie jesieni




Martedi- 24.11.2009r.
Dzisiejszy słoneczny dzień nie musiał mnie długo zachęcać, żebym wyszła z domu.  Tym bardziej, że to już chyba ostatnie  tchnienie jesieni i  za chwilę zawita zima.
Słońce rozświetlało drogę i przyjemnie było iść parkową aleją. Pod nogami szeleściły  suche liście. Ostatki zieleni  skryły się w zaroślach, żółć zdominowała otoczenie i zajęła wszystkie zakamarki. W kolorze złota mieniły się liście miłorzębu, kiedyś zakochani pisali na nich miłosne liściki. Dojrzałe nasiona miłorzębu  opadły i zaczynają gnić, wydzielając nieprzyjemną, intensywną woń.

sobota, 14 listopada 2009

Festa del Vino Novello - co z tą tradycją?

Sabato- 14.11.2009r.
Tak się rozpisywałam w poprzedni poście o hucznie i z rozmachem organizowanych festach we Włoszech, że teraz aż mi głupio! No bo, ta, na którą się wybraliśmy zupełnie nie przystaje do tego opisu. Pora była nie tak późna - ok 17 godz., a na "Festa del Vino Novello" puściusieńko! Parking przed Cantina San Leone - wolny niczym plac do nauki manewrownia dla kierowcow. Właściwie bardzo mi to pasowało- jest gdzie zaparkowac auto. Mniej pasowało- zupełny brak frekwencji i zagadkowa cisza, kompletny bezruch. Czyżby zabrakło wina novello? Tylko taka niespokojna myśl przychodziła nam do głów. Plakat informacyjny na drzwiach budynku Cantina San Leone rozwiał wszelkie wątpliwości. Wszystko się zgadzało! Czuliśmy się zaproszonymi goścmi i nie mieliśmy zamiaru rezygnowac z zapewnianej przez organizatorów- degustacji wina nowello i atrakcji kulinarnych.
W obszernym wnetrzu budynku Cantina San Leone ... co za ulga! Ludków brak, ale wina novello wprost przeciwnie ! Całe mrowie butelek Novello del Veneto wdzięczyło się na ekspozycjach w atrakcyjnej cenie - 3,50 euro za butelkę. Tylko te chabrowe nalepki - brzydkie skojarzenie z czasow PRL-u.
Jest stoisko z gratisowym novello! Trzeba tylko odnaleźc drogę w tym butelkowym gąszczu.

Podążamy we wskazanym kierunku, mijamy las butelek novello, a potem kartonowe pole win.

Jeszcze tylko aleja debowych beczek i...

U zródełka , przy wiekiej debowej beczce, gasimy pragnienie! Wystarczy odkręcic kurek i do kubeczków leje się czerwony napój bogów. Próbujemy, smakuje - co tu wymyślac- jak wino novello, doskonałe!
Zupełnie nie rozumiem braku zainteresowania promocyjną sprzedarzą vina? Pomór jakiś czy co? No chyba nie agonia tradycji picia wina we Włoszech? Zadziwiajace! Troche zatrwożeni kondycją włoskiego społeczeństwa wyszlismy z Cantina San Leone z butelką novello, taka u nas tradycja! a we Wloszech? juz sama nie wiem?!!!

czwartek, 12 listopada 2009

Castello Scaligero- średniowieczna forteca

 

Usytuowany na wzgórzu Castello Scaligero wyrasta ponad dachy budynków miejskich w Valeggio i niczym busola wskazuje kierunek mieszkańcom. Średniowieczny zamek to najważniejszy obiekt zabytkowy, wizytówka i znak rozpoznawczy miasteczka. Jego charakterystyczny rysunek widnieje w herbie Valeggio,na ważniejszych lokalnych produktach. Z dawnej fortecy Scaligerów zachowały się tylko ruiny, jednak nadal zamek pozostaje  bardzo sugestywnym elementem w architekturze miasta i imponuje wielkością.

Pokryte patyną czasu- Cimitero Monumentale w Weronie


Początek  listopada i  kolejne dwa dni Święta Zmarłych skłaniają do rozmyślań i refleksji na temat nieuchronności śmierci. Niedzielny wyjazd na Cimitero Monumentale w Weronie był swoistym " memento mori" z mojej strony. No bo, gdzie? - jak nie w miejscu ostatniego spoczynku, można znaleźć  odpowiedź na dręczące rozmyślania o kruchości życia, przemijaniu i tajemnicy śmierci. A jak się już tu znalazłam to i waszą uwagę spróbuję przekierować  na cmentarne ścieżki obiektu  zaliczanego  do najokazalszych zespołów cmentarnych we Włoszech. Zupełnie odmienny architektonicznie od polskich cmentarzy zasługuje na uwagę.
Przed  budynek cmentarny  prowadzi  cyprysowa aleja. Obiekt robi wrażenie rozmiarami, olbrzymie kolumny wspierają wejście do gmachu, nad portykiem postacie zasłonięte żałobnymi szatami  przypominają  o nieuchronności tego co ostateczne, a zastygłe w kamieniu lwy  strzegą  przejścia przez bramę cmentarną.

środa, 14 października 2009

Zwiedzanie łaźni rzymskich "Grotte di Catullo" w Sirmione


Od wczoraj temperatura powietrza spadła do +15,  powietrze jest rześkie i przejrzyste. Rano na niebie  kłębiły się białe  chmury,  ale po południu gdzieś się pochowały i odsłoniły błękit. Słonce zdążyło wysuszyć wszystko, co deszcz rano zrosił. Wykorzystaliśmy tę zmianę pogody i  pojechaliśmy zwiedzać termy rzymskie "Grotte di Catullo" w Sirmione.

Sirmione  nie podziela losu innych wypoczynkowych miejscowości  położonych nad jeziorem Garda, które ożywiają się latem, a poza sezonem zapadają w letarg. Sirmione to uzdrowisko i kuracjusze przyjeżdżają  tu przez okrągły rok. Tak było już  w czasach rzymskich. Pod powierzchnią jeziora Rzymianie  odkryli bijące siarkowe źródła, wybudowali uzdrowisko, w którym leczyli choroby układu kostnego, oddechowego i choroby nerek. Geotermalny przybytek  uzdrawiający Rzymian  choć naznaczony  nieprzyjemnym siarkowym fetorem kusił gorącymi  źródłami, właściwościami leczniczymi i niezwykłymi  krajobrazami.

Tak jest do dziś, kto raz odwiedził Sirmione, będzie chciał tu wracać co roku.

środa, 29 lipca 2009

W Padwie- spotkanie ze św. Antonim Padewczykiem



Jeśli  zapytać Polaka o znanych padewczyków, to szybko wymieniany jest  św. Antonii Padewski.
Zgodna z odpowiedzią, jest też  kolejność zwiedzanych miejsc w Padwie przez polskie wycieczki. Pierwsze kroki kierują pątnicy na Piazza del Santo do Bazyliki św. Antoniego, gdzie znajduje się grób najbardziej cenionego kaznodziei XIII wieku.
Takoż i my peregrynowaliśmy do Padwy  na spotkanie ze św. Antonim, do bazyliki zaliczanej do  najpopularniejszych sanktuariów w Europie.

środa, 22 lipca 2009

San Gimignano- miasto średniowiecznych wież



San Gimignano położone niespełna 25 km na północny zachód od Sieny,  słynie z średniowiecznych  wież,  nie było więc  mowy o pominięciu w naszej mapie podróży miasta nazywanego  włoskim Manhattanem średniowiecza.         

Z okien samochodu podziwiamy malowniczy toskański krajobraz- bujną zieleń, pofałdowane wzgórza. Charakterystyczne, strzeliste wieże  wołają z daleka. Smukłe budowle, niczym drapacze chmur, wyrastają ponad zwartą  zabudowę miasta. W średniowieczu było ich ponad 50, zachowało się  13. Ten, kto był ważniejszy i bogatszy miał  swoją wieżę. Mieszkańcy chronili się w nich przed wrogiem, większość  wież nie ma więc okien.   

czwartek, 16 lipca 2009

W książęcej Mantui

                          
                                                                 Piazza Sardello

Dzisiejsza poranna krzątanina związana była z wyjazdem do Mantui. Przygotowania miały na celu ewentualne złagodzenie skutków utrzymującego się od dłuższego  czasu  upału i uczynienie go znośniejszym. Nastawiliśmy się na długie zwiedzanie, należało więc pomyśleć o zapasie wody do picia, odpowiednim okryciu głowy, wygodnych butach i takich tam innych jeszcze ...  Trasa nie przeraża odległością, dzieliło nas zaledwie 20 km. 

Lokalizacja Mantui z trzech stron otoczonej wodami laguny, nie uczyniła upału znośniejszym. Nic nie mogło nam jednak przeszkodzić w eksploracji  bogatej w zabytki książęcej Mantui.

Zaczęliśmy od  Palazzo Ducale  rozległej siedziby Gonzagów, którzy uczynili Mantue w XIV w  stolicą swojego księstwa. Dynastia, słynęła z zamiłowania  do sztuki i nieskrępowanego życia, władała  miastem przez trzy wieki.

Jakież  było nasze zdziwienie, kiedy na rozległym   Piazza Sordello  zastaliśmy rozgardiasz i harmider przypominający średniowieczny tumult. Jarmarczny folklor, współczesna to tradycja handlu obwoźnego i dni targowych, w Mantui przypada w czwartek, więc wszystkie place i ulice w mieście zastawiono handlowymi stoiskami.

środa, 15 lipca 2009

Rejs po Lago di Garda


                                                                               Lago di Garda

Przepadliśmy w lazurowych wodach jeziora Garda



Rejs statkiem po Lago di Garda to wyjątkowa  atrakcja dla wypoczywających nad pięknym alpejskim jeziorem. Zwodniczo piękne Jezioro Garda uwodzi  fascynującymi krajobrazami i dostarcza niezapomnianych przeżyć. Z perspektywy pokładu statku  przestrzeń wodna rozciąga  się w różnych kierunkach, stoki alpejskie wydają się na wyciągniecie ręki, a  malownicze miejscowości zdają się wszystkimi  budynkami wychodzić na brzeg. Czasu jest dosyć, aby nasycić oczy widokami  i spokojnie kontemplować  zmieniające się powoli krajobrazy.   


wtorek, 14 lipca 2009

Verona- citta nobilissima



Wieczór spędziliśmy  w pięknej  Weronie. Spacer  ulicami miasta w otoczeni  zabytkowej architektury  nastraja pogodnie i romantycznie. 
Tylko  pół godziny jazdy samochodem i już byliśmy na Piazza Bra- głównym placu miasta. Różowy marmur Areny lśnił w poświacie zachodzącego słońca. Niedawno zakończone prace renowacyjne  przywróciły  monumentalnej budowli blask i spowodowały, że prezentuje się jeszcze bardziej okazale i piękniej. Trudno pozostać obojętnym na potężną bryłę  rzymskiego amfiteatru. Zadziwia doskonała forma, kształt, koronkowe arkady. 
Pierwotnie amfiteatr miał trzy kondygnacje, z  trzeciego nie istniejącego już obmurowania, zachował się  najwyższy fragment zwany  Ala- Skrzydło.



Opuszczamy niespiesznie Piazza Bra i kierujemy się na Via Mazzini Głównym pasaż, jak zawsze zatłoczony. Wystawy sklepowe prezentują markową odzież i najnowsze kolekcje ze świata mody. Magiczne  SALDI  wypisane  na szybach witryn nie działa na nas, nie jesteśmy zainteresowani  zakupami.   

Zatrzymujemy się przy Porta dei Leoni, w starożytności tu zaczynało i kończyło się miasto. Brama Lwów stanowiła cześć  pierścienia dawnych murów miejskich.
Zachowane jedno spośród dwóch przejść, zaanektował narożny budynek. Rozkojarzony turysta może nie zauważyć, wtopionej w ciąg domów  zabytkowej bramy. Wejście bramy zwieńcza tympanon, widać flankowane kolumny i szereg łukowatych okien, a nad nimi szerokie eksedre. Tuż obok Bramy Lwów odnajdujemy wykopaliska  eksponujące pozostałości przyziemia bramy, kawałki oryginalnej posadzki oraz cokół wieży obronnej. Sporo tych pomników  antycznej przeszłości Werony, może mają nas przekonać, że jest najbardziej "rzymskim" miastem po Rzymie?

Zaczęło się ściemniać, kiedy z antyku przeszliśmy w renesans i znaleźliśmy się  na Piazza dei Signori  zwanym salonem Werony. Czuje się tu obecność ducha minionych czasów, choćby w osobie Dantego Alighieri. Wielki myśliciel znalazł w Weronie schronienie, kiedy został wygnany z Florencji i zastygł tu na wieki zamknięty w kamieniu. I tak przez wieki z  wysokości cokołu zadumany mędrzec spogląda na Weronę. 
Szarość  zamazuje ozdoby, misterne dekoracje i podziwiac mozna, swiatła lamp kladące się cieniem na mury, kształty budynków w świetle zapalonych latarni, iluminacje oswietlonej witryny Caffe Dante.  
Mrok spowił wszystko w  szarościach i  zgasił  żywe kolory  fresku na fasadzie Loggi dei Consiglio, które  straciły na swym uroku. Wśród posagów wieńczących budynek  trudno rozpoznać, który to Katullus, Piliniusz, Marek, Witruwiusz i Korneliusz Nepos.
W restauracjach wszystkie stoliki zajęte. Przez plac niesie się gwar przyciszonych rozmów i brzęk naczyń rozkładanych przez kelnerów. 



Efektownie prezentuje się fasada  Palazzo  della Ragione  ułożona   naprzemiennie  z kamienia i cegły. Zebrowane  pasy to charakterystyczna cecha architektury Werony. 
Światło latarni  oświetla  Palazzo degli Scaligeri  rezydencję średniowiecznych władców Werony.  



Na malowniczym Piazza Erbe szukamy miejsca w kawiarnianym ogródku tuż przy kolumnie z lwem św. Marka na wprost Palazzo MaffeiZamawiamy spritzer - mix z białego wina, aperolu i gazowanej wody. Otacza  nas śmiech i rozmowy licznie zgromadzonej  tu młodzieży.

poniedziałek, 13 lipca 2009

Antica Sagra di Salionze

Domenica -12.07.2009r.
Festyny latem w Italii mnożą się jak króliki. Swoje doroczne święto obchodzi każda mniejsza i większa miejscowośc. Festyny przyciągają ludzi z różnych powodów: atrakcji estradowych, kulinarnych,tanecznych, towarzyskich.
Festa Antica Sagra di Salionze w Salionze tematycznie nawiązuje do ważnego wydarzenia historycznego - spotkania Papieza Leona I Wielkiego z Attylą władcą Hunów , które miało miejsce w 452 roku w okolicach Salionze. Była to ostatnia próba wyprawy Hunów do Italii. Swoje doroczne święto miasteczko obchodzi niezwykle barwnie, nic więc dziwnego, że wieści o ciekawym i barwnym widowisku historycznym dotarły i do nas.
Festyn w Salionze rozkłada się na cztery dni i trwa od piątku do poniedziałku. Mieliśmy nadzieję, że rekonstrukcja historycznych wydarzeń odbędzie się właśnie dziś -w niedzielę. Był już późno, kiedy dojechaliśmy do sąsiedniej miejscowości oddalonej od Valeggio ok 2 km.
Światło słoneczne miało już za chwilę pożegnac dzień, żeby nagle zrobiło się ciemno. Szarośc dnia o zmierzchu jest tu w Italii bardzo krótka i niezauważalna. Nie ma tu łagodnego przejścia długiego zmierzchu w wieczór. Brakuje tego kawalka czasu, który daje oczom przywyknąc do rozmytych konturów otoczenia. Poprostu, nagle gaśnie światło dnia i zaczyna się ciemna noc.
Pokręciliśmy się trochę wokół kościoła, żeby przyjrzec się jego bryle i wieży, z której wczoraj tak radośnie rozbrzmiwały dzwony. Na placu obok zauwazyliśmy przygotowaną scenografię do przedstawienia.
Nasze nadzieje na obejrzenie inscenizacji rosły. Ucieszyły nas zgromadzone na polu dekoracje: rozstawione namioty ze skór zwierzecych i drewniany wóz obładowany po brzegi rekwizytami- skórami, rogami zwierzęcymi, łbami wołów. Wszystko miało przypominac obóz Hunów- ludu Wielkiego Stepu. Koczowniczy lud wywodził się z terenów wschodniej Azji i słynął z doskonale rozwiniętej techniki walki konnej. Oczekiwaliśmy więc, że w rekonstrukcji wydarzeń historycznych, zobaczymy popisy jazdy konnej.

Zaniepokoił nas brak publiczności. Wszyscy przybysze, kierowali się w strone ustawionych stołów, kolorowych kramów, punktów gastronomicznych i estrady.
Jeszcze jakiś czas studiowaliśmy scenografię, tocząc rozmowę o widowisku, które mielismy za chwilę zobaczyc. Rekonstrukcja wydarzeń miała przedstawiac historyczny moment spotkania Papieza Leona I Wielkiego, który siłą swego słowa powstrzymał wodza Hunów - Atyllę od zrównania Rzymu z ziemią. Niekontrolowanie rozpuściliśmy wodzę naszej wyobraźni i prawie zbudowaliśmy scenariusz widowiska.
Obok estrady na wielkim afiszu informacja o widowisku historycznym - pokaz zaplanowany jest na jutro. Spowodu takiego obrotu sprawy posnuliśmy się po terenie zagospodarowanym przez festyn, czyniąc obserwacje na własny i innych użytek.

Włosi chcą rozrywki więc ją dostają w atrakcjach typu: jadło, wino, piwo, zabawa taneczna, występy artystów estradowych. Antica Sagra di Salionze to kolejne dziecko Pro Loco, które przygotowało i czuwa nad przebiegiem festynu. Impreza wpisała się w lokalny zwyczaj i cieszy się popularnością. Sagry i festy to dobra zabawa integrująca lokalną społecznośc, ale równiez kształtująca przywiazanie ludzi do tradycji i przypominająca ważne wydarzenia historyczne.
A jednak szkoda, że ominęła nas najciekawsza, moi zdaniem, atrakcja tego festynu!

piątek, 10 lipca 2009

Festa patronale w Valeggio

Domenica- 05.07.2009r.
Festy to ulubiony sposob Włochów na spędzanie wolnego czasu. Sa festy sportowe, świętujące regionalne potrawy, przypominające ważne wydarzenia historyczne, pielęgnujące localne tradycje, narodowe, związane z zakończeniem prac na roli, festy dla dzieci,dla doroslych i dla młodzieży. Uroczystości te są przeważnie bardzo barwne, z muzyką, jadłem i trunkami, z tańcami i długim biesiadowaniem.
Festa patronale dei Apostoli Pietro e Paolo ma swoje stałe miejsce w kalendarzu tradycyjnych imprez Valeggio. Organizowana jest w celach dobroczynnych i zebrane środki przeznaczone są na pomoc ubogim. W przygotowanie i przebieg tego przedsięwzięcia, trwającego trzy dni, zaangażowany jest kościół oraz lokalna społecznośc parafialna. Sobotnia burza i deszcz, skróciły imprezę do dwóch dni. Wczoraj pogoda poprawiła się i ładne niedzielne popołudnie zachęciło nas do wyjścia z domu na festa patronale.

Budynek scuola elementare w Valeggio zamienił się w centrum handlowe. W uśpionym na czas wakacji budynku szkolnym, trudno było odnaleźc ducha edukacji. Zamiast ławek z uczniami, w obszernych salach lekcyjnych, rzemieślnicy wystawili swoje towary: meble, piecyki do ogrzewania, rowery, motory, sprzęt gospodarstwa domowego itd. Sale wprost pękały od zgromadzonych przedmiotów.
Na holu szkolnym - stanowisko promujące odmianę brzoskwiń z prowincji Verona. Są bardzo soczyste i słodkie. W zeszłym roku , częstowano napojem z soku z brzoskwiń i białego wina. Rozdawano też suweniry- brzoskwinię zapakowaną w ozdobny kartonik. W tym roku trochę inaczej - Non toccare! ,czyli nie dotykac eksponatów!

Zadziwił twórca ludowy co to patyki i kawałki drewna zamieniał w zabawki, zwierzęta, ludziki. Studiowanie minaturowych wytworów zajęło mi trochę czasu. Podziwiałam precyzyjnośc i pomysłowośc wytworów sympatycznego twórcynp w przedstawieniu sceny oprawiania wieprzka. Jakie tam były cudeńka: ślimaki, pieski, koguty, pawie, kury w kurniku, pszczoły w ulu, słonie, maszyny rolnicze, pracujacy rolnicy , wozy zaprzężone w konie oraz przedmioty sakralne. Tylko pozazdrościc pasji tworzenia ludowemu twórcy z Valeggio!
Szarośc wieczoru wdzierała się już we wszystkie zakątki miasteczka, kiedy opuściliśmy budynek szkoły. Uczestnicy festa patronale nastrojeni byli już biesiadnie, albo na nastrój ten pracowali, popijając wino lub piwo. Minęliśmy kafejki, które wychodziły stolikami wprost na deptak. Z falą przechodniów popłynęliśmy w kierunku deptaku do Piazza Alberto.
Przy stoisku z przedmiotami zdobionymi techniką decoupage zatrzymałam sie trochę dłużej. Narażając się na niezadowolenie artystki zrobiłam zdjęcie jej wytworów. Przeprosiłam!Następnym razem będę pytać o pozwolenie! Artysta tych dzieł nie oponował w sprawie utrwalenia ich na fotografii. Znane aktorki, czy pejzaż? O gustach się nie dyskutuje! Dobrze, ze jest wybór! Na scenie w centrum placu "produkowali" sie artyści. Atmosfera w miasteczku radośnie tężała, a mieszkańcy nastroili się tanecznie. Włosi potrafią dobrze się bawic, tańczą bez skrępowania, spiewają bez zażenowania razem z artystami. Z umiarem sięgają po trunki niskoprocentowe, pija głównie wino. Włosi lubią  i potrafią tańczyc! Znają kroki wielu podstawowych tańców. Nauka tańca towarzyskiego rozpowszechniona jest wśród seniorów. Przy takim podejściu, dojrzałośc nie musi byc smutna. W tym upodobaniu Włochów do zabawy przejawia się ich witalnośc i pochwała życia. Uczmy się od Włochów tej pochwały życia!!!

poniedziałek, 22 czerwca 2009

Spacer promenadą w Lazise



Pogoda dziś wycieczkowa, ciepło i słonecznie, ale nieupalnie. Do miejscowości położonych na wschodnim wybrzeżu Lago di Garda najbliżej mamy do Lazise. Dawno nie odwiedzaliśmy tej atrakcyjnej turystycznie miejscowości, a jest co oglądać  i czym się pozachwycać.

Dostępu do miasteczka strzegą mury obronne  zwieńczone krenelażem, wznieśli je tu  XIII i XIV wieku ówcześni władcy Scaligerowie  z Verony. W 1450 roku  miasto podbił Gian Galezzo Visconti - pan Mediolanu, a w późniejszym okresie rządy sprawowała tu  Republika Venecka.
Wysokie wieże zamkowe, ozdobione blankami, wyrastają ponad wybujałą roślinność i budynki. Zamek  w Lazise ma prywatnego właściciela i nie jest ogólnie dostępny do zwiedzania. Wzdłuż murów wąska via Rocca zaprowadza do historycznego centrum. Liczne i ciasne zaułki to pozostałość z okresu, kiedy miasto było średniowieczną twierdzą. W niszy muru zaciekawia  figura Madonny della Neve, a  na budynku mozaika  Św. Franciszka.

piątek, 12 czerwca 2009

Urok małych portów. Gargnano, Bogliaco i Villa

                                                                         Gargnano
                                                                 
Zanim, w latach 30 XX wieku,  wybudowano drogę dookoła jeziora Garda do wielu miejscowości pływało się łodziami, albo docierało pieszo górskimi szlakami. Życie mieszkańców w rybackich wioskach toczyło się codziennym rytmem niezakłócanym turystycznym zgiełkiem. Słynna obwodnica Gardesana,  zamieniła  małe wioski rybackie  Bogliaco, Villa i Gargnano, położone na zachodnim brzegu jeziora, w miejscowości  wypoczynkowe mające stałych bywalców w okresie lata.

środa, 10 czerwca 2009

Gardone Riviera


                                                       Grand Hotel



Gardone Riviera, położone na zachodnim brzegu Lago di Garda,  bogate jest w
symbole dawnego wyrafinowania i przepychu pamietające  piękne czasy La  Belle Epoqu.

Sporo tu luksusowych hoteli, dla bogatych i sławnych gości, pionierem wśród nich  jest ekskluzywny Grand Hotel. Wybudował go w 1880 roku  zachwycony okolicą  bogaty Niemiec Louis Wimmer i w ten sposób rozpopularyzował  turystykę  po zachodniej stronie jeziora. Hotel  liczy 167 pokoi z widokiem na jezioro i proponuje gościom wiele atrakcji: basen, plażę, SPA i znakomitą  la cucina italiana. W jego pokojach wypoczywali takie osobistości jak: Churchil, D'Annunzio, Nabokov, Maugham i Sabin, król  Saksonii Jerzy I Wettyn.  
 
 



środa, 3 czerwca 2009

Średniowieczna osada Canale di Tenno


Canale di Tenno to malutkie borgo objęte patronatem Stowarzyszenia  "I Borghi piu Belli d'Italia". Miasteczka sygnowane  znakiem  stowarzyszenia  mają niepowtarzalny urok i z całą pewnością zasługują na poznanie. Nazwa miejscowości pochodzi od bogatych zasobów wodnych znajdujących w pobliżu osady. Małe jeziorko Tenno położone w odległości ok 2 km, być może zdecydowało o założeniu w 1211roku  średniowiecznej osady Canale, dziś stanowi dodatkową atrakcję przyciągająca tu turystów i szukających wypoczynku w pobliżu wody.

poniedziałek, 1 czerwca 2009

Festa di Salute w Valeggio



Dziś w Valeggio Festa di Salute. Prezentują się organizacje i stowarzyszenia promujące zdrowie:  kluby sportowe, ośrodki rekreacyjne, stowarzyszenia wolontariatowe i wiele innych popularyzujących profilaktykę zdrowia.

Na Piazza Carlo Alberto wielki czerwony balon, jak kropla krwi w skali makro, reklamuje  Federację Dawców Krwi - FIDAS. Członkowie  federacji rozdają uświadamiające ulotki zachęcające do krwiodawstwa. Obok stanowisko A.I.D.O. Associazione Italiana per la Donazione di Organi czyli organizacji dawców organów.

czwartek, 21 maja 2009

Szydełkowe dzierganie. Moje "cudne" firanki





Dziergałam firanki przez całą  zimę; mrówcza praca. Taka dłubanina to wielka szkoła cierpliwości i samodyscypliny. Niestety, kiedy już nabrałam rozpędu w tej szydełkowej robocie, to zabrakło mi nici. Ubrałam nimi okno w kuchni w moim włoskim domu.  




Citta di Peschiera - miasto forteca


Otoczona potężnymi murami Peschiera, położona na południowym brzegu jeziora Garda, w przeszłości była miastem fortecą o  dużym  znaczeniu militarnym. Ufortyfikowana zostało już w czasach rzymskich, ruiny osady znajdują się na   

a okazałe mury pochodzą z czasów, kiedy tym terenem władała Wenecja.

Głęboka okalająca miasto  Fossa Reale łączy się prawym  ramieniem z rzeką Mincio. Od strony wschodniej do fortecy prowadzi Porta Verona( 1553r.) otwarta dla ruchu kołowego, a od strony zachodniej  Porta Brescia (1551r,) stanowi imponujące czoło bastionu dla  pieszych turystów.

poniedziałek, 11 maja 2009

Valeggio Veste Il Vintage 2009. "Recyklingowe" wydarzenie modowe


 

Valeggio Veste Il Vintage  to ciekawe przedsięwzięcie  dla amatorów rzeczy używanych.

To nie tyle targ starzyzną, co  modowe  wydarzenie połączone z handlowaniem nie tylko starzyzną tekstylną, ale rzeczami używanymi różnego asortymentu. 
Poszukujący inspiracji, do wykorzystania starych przedmiotów, mają szansę na odnalezienie tu czegoś  niekonwencjonalnego, co zaspokoi ich oryginalny gust i smak.

Park Krajobrazowy Doliny Mincio.Wiosna


                                                  Peschiera -  rzeka Mincio u źródła

Teren Parku Krajobrazowego  rzeki Mincio to wspaniałe miejsce  na relaks dla miłośników turystyki pieszej, rowerowej, konnej.  

Ścieżka  rekreacyjna  wzdłuż rzeki Mincio to  siedlisko bogate w różnorodne gatunki fauny i flory. Usatysfakcjonowani poczują się osoby ceniące wypoczynek w bliskim kontakcie z naturą, kolekcjonerzy przyrodniczych  obserwacji, miłośnicy wędkarstwa.
Morenowe wzgórza okalają rzekę, wznoszą się na nich  średniowieczne  zamki, kościoły z dzwonnicami i okazałe wille.  
Warto zboczyć ze ścieżki rowerowej  i zajrzeć  do  małych, uroczych  miejscowości położonych  w sąsiedztwie rzeki.     

Spotkanie z Castel Beseno, imponującym Bastionem Nord


Kap, kap, kap! W deszczowym rytmie  utrzymywała  się pogoda przez kolejne dni. W końcu słońce wyjrzało,  wzięło się ranczo do pracy i grzeje tak, jakby chciało wysuszyć wszystkie mokre ślady po deszczowych dniach.
Dobra pogoda sprzyja wycieczkom. W święto pierwszomajowe,  festa di lavoro wyruszyliśmy na spotkanie z  Castel Beseno, który  zazwyczaj podziwialiśmy z okien samochodu zmierzając do Trento Autostradą A22  przez przełęcz Brennerską, passo del Brennero.