Znajdziesz tu notatki z mojego życia w Italii. Dowiesz się, jak poznaję Włochy podczas wędrówek oraz w kontakcie z kulturą, literaturą i z wszystkim co włoskie. Opisuję swoje wrażenia z podróży bliższych i dalszych. Piszę o tym co mnie zaciekawiło, zatrzymało uwagę, skłoniło do refleksji. Zapraszam.

środa, 14 października 2009

Zwiedzanie łaźni rzymskich "Grotte di Catullo" w Sirmione


Od wczoraj temperatura powietrza spadła do +15,  powietrze jest rześkie i przejrzyste. Rano na niebie  kłębiły się białe  chmury,  ale po południu gdzieś się pochowały i odsłoniły błękit. Słonce zdążyło wysuszyć wszystko, co deszcz rano zrosił. Wykorzystaliśmy tę zmianę pogody i  pojechaliśmy zwiedzać termy rzymskie "Grotte di Catullo" w Sirmione.

Sirmione  nie podziela losu innych wypoczynkowych miejscowości  położonych nad jeziorem Garda, które ożywiają się latem, a poza sezonem zapadają w letarg. Sirmione to uzdrowisko i kuracjusze przyjeżdżają  tu przez okrągły rok. Tak było już  w czasach rzymskich. Pod powierzchnią jeziora Rzymianie  odkryli bijące siarkowe źródła, wybudowali uzdrowisko, w którym leczyli choroby układu kostnego, oddechowego i choroby nerek. Geotermalny przybytek  uzdrawiający Rzymian  choć naznaczony  nieprzyjemnym siarkowym fetorem kusił gorącymi  źródłami, właściwościami leczniczymi i niezwykłymi  krajobrazami.

Tak jest do dziś, kto raz odwiedził Sirmione, będzie chciał tu wracać co roku.


                                               współczesne  popiersie Katullusa w Sirmione

Usytuowane w niewiarygodnie cudnym miejscu  rzymskie uzdrowisko w Sirmione  miało stałych bywalców, należał  do nich rzymski poeta Gajusz Waleriusz Katullus, stąd współczesna nazwa "Grotte di Catullo" zachowanych  ruin. Współczesne popiersie poety  Katullusa stoi na skwerze  tuż przy przystani portowej w Centro Storico.

Termy rzymskie  w Sirmione  zajmowały rozległy teren, składał się na nie kompleks budynków  łaźnie parowe, sale masażu,  olbrzymie dziedzińce z basenami. Było to miejsce spotkań intelektualnych Rzymian, służyło za salony polityczne i kulturalne.


Ruiny term rzymskich położone są  na górzystym cyplu,  na końcu długiego  półwyspu wcinającego się na 4 km w jezioro Garda. Z Centro Storico prowadzi do nich długa spacerowa alejka wysadzana cyprysami. Ruch kołowy jest tu wyłączony, można więc oddać się swobodnemu  spacerowaniu. Tuż przy alejce zaciekawia okazała willa, w latach pięćdziesiątych  mieszkała tu wielka diva operowa Maria Callas.



Pobliski park upodobali sobie na miejsce spotkań  twórczych współcześni artyści, często  można natknąć się  na ciekawe instalacje artystyczne. W połowie trasy do ruin rzymskich strome schody prowadzą w dół do skalistej plaży  Spiaggia delle Bionde.  Jest tu długi drewniany pomost, leżaki i kawiarnia, ale największą atrakcją  są kamienne białe głazy obmywane przez wodę z jeziora, ulubione miejsce plażowiczów. Na wzgórzu rozłożyły się tarasowo gaje oliwne i strzeliste cyprysy.

Ruiny  rzymskich łaźni rozproszone na zboczu urzekają i przywołują zamierzchłą przeszłość tego miejsca. Przysiadła wśród nich jakaś współczesna bogini i oddaje kontemplacji.
Świat oglądany fragmentami, poprzez otwory w starych  murach, już nie jest taki sam, ma w sobie coś z magii i tajemniczości. Krajobrazy zamknięte w ramach wiekowych kamieni są jak piękne pejzaże namalowane skrupulatnym pędzlem mistrza. Popatrzcie sami, zapraszam do  galerii obrazów niezwykłych i cudownych.




                                              instalacja artystyczna  Kiss Please
Uzdrawiająca moc pocałunków ma przywrócić  życiowe soki usychającemu drzewku oliwnemu, czy tak należy odczytać treść znaku podpierającego drzewko?










                                                                   villa Marii Callas









                            

5 komentarzy:

  1. Miło mi, że porównujesz mnie do posągu bogini, aczkolwiek należałoby bardziej chyba do diablicy. Rozmaryn, a jakże zużyłam do zmiemniaków i jagnięciny (z Nowej Zelandii)- smakowalo wybornie tym bardziejm ze z tym rozmarynem byłam związana emocjonalnie.
    Całusy i dzięki za mozlwiość powrotu nad Gardę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przepiekne widoki. Chcialbym je zobaczyc kiedy na wlasne oczy. Moje dwie siostrzenice mieszkaja w Mediolanie i wciaz zapraszaja. Brak mi wciaz czasu, ale musze tam konecznie pojechac, bo te widoki zapieraja dech w piesiach!

    Diekuje za wspaniala wycieczke, Bozenko i serdecznie Cie pozdrawiam:-)

    P.S. Wiele zdjec juz Ci wykradzino, czy tylko ja ich nie widze? Sprawdz Bozenko...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elu, dziękuję za ten komentarz, zdjęcia rzeczywiście brakowało, z mojej winy bo taki ze mnie jeszcze neptyk w dziedzinie informatyki, ale zadziałałam i przywróciłam fotki. Z Mediolanu nad jezioro Garda odległość nie jest duża, autostradą drogę pokonuje się bardzo szybko. Myślę, że również ciekawa byłaby dla Ciebie wizyta w Mediolanie - światowej stolicy mody. Serdeczności:-)

      Usuń
  3. Jak ja dawno TU nie byłem. cudowna podróż.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och!I mnie tu długo nie było,a blog był w uśpieniu, po życiowych traumach powoli wracam do równowagi i aktywności na blogu, zaczynam od odpowiadania na komentarze. Pozdrawiam:-)

      Usuń