Znajdziesz tu notatki z mojego życia w Italii. Dowiesz się, jak poznaję Włochy podczas wędrówek oraz w kontakcie z kulturą, literaturą i z wszystkim co włoskie. Opisuję swoje wrażenia z podróży bliższych i dalszych. Piszę o tym co mnie zaciekawiło, zatrzymało uwagę, skłoniło do refleksji. Zapraszam.

piątek, 10 grudnia 2010

Gorące, osmolone węgielki. Festa del Marrone w San Zeno di Montagna


Jesienią, kiedy przychodzi czas na pieczone kasztany udajemy się do San Zeno di Montagna na Festa del Marrone. Od wielu lat pierwszeństwo w organizowaniu kasztanowych świąt przypisane jest tej małej, górskiej miejscowości położonej na zboczu masywu Monte Baldo i spozierającej z góry na Lago di Garda.

Droga wiła się serpentyną w górę, w dole wszystko malało i kurczyło się, a coraz rozleglejszy stawał się krajobraz przed  nami. Mgła osnuła srebrnym welonem przestrzeń, zatarła granicę między jeziorem i skałami.

środa, 10 listopada 2010

"Sbandieratori e Musici" czyli pokazy żonglowania chorągwiami w Weronie



Druga niedziela września i kolejna słoneczna  towarzyszyła nam w oglądaniu pokazów  machania flagami w Weronie. Mistrzostwa „Sbandieratori e musici” to widowisko niezwykłe, wpisane  w jesienny kalendarz imprez w Weronie, które szkoda by było przeoczyć.

sobota, 2 października 2010

Na długie jesienne wieczory poezja Czesława Miłosza


"Jak każdy poeta polski i każdy poeta europejski, wiele zawdzięczam Italii, zależy mi więc na włoskich czytelnikach. Nieczęsto miałem okazję spotkać ich osobiście, ale na przykład moje wieczory autorskie w teatro Liryco w Mediolanie w 1988  i w Palazzo Ducale w Genui w 1999r. pozostawiły wspomnienie dobrego kontaktu z publicznością, co było zasługą mego tłumacza Pietro Marchesaniego...  

Chciałbym, żeby moje wiersze były odbierane jako należące do tego samego kręgu co cała kultura włoska, bo istnieją przecież więzy mocniejsze niż różnice w historii poszczególnych krajów i różnice języka." 
                                                                     cyt. Czesław Miłosz- Przedmowa  "Tak mało"  


środa, 29 września 2010

Okruchy lata zatrzymane w obiektywie świadomości

... wiem, wiem już jesień,  a ja wciąż  nie mogę pożegnac się z latem. Brązy, żółcie i fiolety, nie chcą czekac.  Rozgościły się  na dobre w dolinie fiume  Mincio  i  przedstawiają  świat w  jesiennej krasie. A  ja jeszcze   świeżo  mam w pamięci  kolory lata-   turkus  rzeki,  zielone wzgórza, lazur  jeziora, błękit nieba.  Lato szybko minęło, zawsze szybciej niż  jesienne słotne dni. Ocaliłam skrawki  lata w obiektywie i chętnie przedstawię. Szkoda zdjęc nie pokazac, kiedy mogą cieszyc oko w długie jesienne wieczory. Tylko proszę wybaczyc, że trochę  kiczem trącic mogą, ale  małe  słabości  zdradzają.
Wprost wymiękam na widok niezwykłej urody  łabędzi.  Podziw  budzi   ich dostojny i  pełen gracji sposób poruszania się na wodzie. Śmieszy zabawny obrazek-  korpus ptaka bez  głowy- gdy tymczasem szyja zanurzona całkowicie jest w wodzie w poszukiwaniu pożywienia.

Wprawia w zdumienie potężny łoskot, kiedy  startując  do lotu  biją  mocno skrzydłami o wodę. W powietrzu  słychac wtedy  charakterystyczny szum  powoli i miarowo poruszanych  skrzydeł.  Odgłos ten zastępuje łabędziom podobno brak głosu  i jest sposobem porozumiewania się.

Łabędź to w dzięczny model, sam pcha się przed obiektyw. Robił zdjęcia  łabędziom znany fotograf-  przyrodnik Włodzimierz Puchalski, to i ja  namiętnie trzaskam im fotki. Mają łabędzie ostoję na rzece Mincio i jeziorze Garda. Spotkac  tam parę ptaków z młodymi pisklętami to przypadek częsty. Koniec lata to czas dorastania i usamodzielniania sie podlotów, które jesienią zaczynają przypominac wyglądem dorosłe ptaki.
Kiedyś łabędzie były bardziej płochliwe i  chowały  się w szuwarach. Dzisiaj  nie są już takie ostrożne i żyją w sąsiedztwie człowieka. Na plaży Lido di Campanello mają swój rewir, a  intruzów plażowiczów, co im miejsce zajmują,  przeganiają   przeciągłym sykiem. Nie ma co igrac ze swojskimi z wyglądu  łabędziem, gdyż  potężnym skrzydłem może dołożyc i  uszczypnąc  boleśnie tez potrafi.
A zatrzymywane w migawce aparatu, kolejny już raz, ujęcia  małego samolotu sportowego  szybującego po przyjaznym niebie, czyż nie jest to przejaw  odwiecznej  tęsknoty człowieka za lataniem. Za każdym razem, kiedy przejeżdżam  obok małego położonego wśród pól lotniska, śledzę  umiejetności pilotów. Emocje wywołują  starty  i lądowania na  trawiastym  pasie, podziw budzą  powietrzne eskapady pilotów. Wzrokow wodzi bezwiednie za kreślonymi w powietrzu esami floresami.

A zachody słońca, czy nie warte są utrwalenia.  Oglądany  po stokroc spektakl  to niezwykły i nie do znudzenia.To nic, że  fotografie zachodów słońca, to jak  pocztówki  ze sterotypowym krajobrazem. Kiedy słońce zaczyna sięgac  linii  horyzontu i powoli  zanurza się w jeziorze,  wszystko już nie jest takie samo nad Lago di Garda. Zachwyca niebo spowite kolorami, lustro wody z błyskami, otoczenie z refleksami  światla.  I nigdy nie jest tak samo, za każdym razem słońce daje nam  niezmiennie zachwycające  przedstawienie. I jak tu zapomniec o lecie???

wtorek, 28 września 2010

Festival del Tortellini w Valeggio




Mam kolejne powody uważać, że Włosi, choć uwielbiają improwizację i  w wielu  sprawach  zdają się  na żywioł, są świetnymi  organizatorami  i potrafią imprezę dopiąć na ostatni guzik. Trwający przez trzy dni września  Festival del  Tortellino di Valeggio jest tego dobrym przykładem.  

Imprezę o  charakterze  lokalnym  przygotowują z wielkim rozmachem władze administracyjne, przy zaangażowaniu  organizacji i stowarzyszeń,  takich jak: Pro Loco Valeggio, Associazione Ristoratori Valeggio sul Mincio, SlowFood Veneto, Pastifici Artigiani, Cantine, Garda Colline, Parco Giardino Sigurta , Veronatura i wielu innych.

niedziela, 26 września 2010

Gdzie jest sól ? Zuccafolk w Pastrengo





We wrześniu na festach i sagrach  króluje dynia i jeśli chcecie przeżyć  wspaniałe wydarzenie z  Jej Wysokością Dynią w roli głównej, to wybierzcie się koniecznie do Pastrengo na "Festa della Zucca". W niewielkim Pastrengo  życie toczy się spokojnie codziennym rytmem, aż  do pierwszego weekendu września, kiedy to przemienia się w "dyniowe królestwo". 

Festiwal dyni to dla miasteczka okazja do promocji, zaprezentowania swoich atutów, przyciągnięcia turystów i zarobienia pieniędzy na cele lokalne. Przez cztery dni trwania festiwalu Pro Loco zapewnia uczestnikom szereg atrakcji pod dyniowym patronatem

sobota, 25 września 2010

Rocca di Garda. Ile prawdy w legendzie?


                                                          Punta San Vigilio
Od niedzieli, przez kolejne dni niebo spogląda dobrotliwie niebieskim okiem, a słońce wita jasnym spojrzeniem. Aura  sprzyja, czas nie ogranicza, pośpiech nie ponagla, cieszymy się  swobodą. Już od rana wiem, że takie dni zapowiadają niespodzianki i niecierpliwie przebieram nogami przed kolejną wyprawą. Ciekawość odkrywania ciągle pcha do przodu, każe wychodzić z domu i wkraczać do świata podróżników i odkrywców. Bliskie obcowanie z naturą, często prawie w intymnym kontakcie, działa  kojąco i daje radość.
Po doświadczeniach, hmmm... ehm, ehm... speleologicznych zdobywanych w grotach di Varone przyszedł czas na alpinistyczne wspinaczki w sensie, jak najbardziej dosłownym. 

Rocca di Garda to formacja skalna u przedsionka Alp. Płasko ścięty wierzchołek nadał górze charakterystyczny kształt trapezu. Wiele razy odwiedzaliśmy przytulone do skały, atrakcyjne turystycznie miasteczko Garda. Sama góra stanowiła dla nas tajemnicę, która czekała na swoje odkrycie, aż do dzisiaj.

sobota, 14 sierpnia 2010

Parco Grotta Cascata Varone i o tym jak woda drąży skały



Parco Grotta Cascata Varone - kompleks  grot skalnych, położony 3 km od Riva del Garda  może być gratką dla tych, którzy pasjonują się geologią, speleologią , historią naturalną ziemi, jak i dla turystów chcących dokładnie poznać  region w okolicach jeziora Garda. I nie potrzebne uprawnienia  grotołaza do  eksploracji  znajdujących się tu grot skalnych, wystarczy kupić bilet wstępu za jedyne 5 euro.

Pełnia lata,  wolny weekend   nastroiły wycieczkowo. Wyruszyliśmy  więc po nowe wrażenia, których dostarczyć nam miała ta nietypowa atrakcja turystyczna. Liczne banery  usiane wzdłuż trasy reklamujące kompleks grot skalnych  Parco Grotta Cascata Varone służyły za drogowskazy.

Niestety, jak na grotołazów w krótkich spodenkach i t-shirtach, okazaliśmy się kompletnymi ignorantami. W takich strojach trudno znieść przejmujący chłód i wodny prysznic panujący w jaskiniach. Odwiedzając tego typu miejsca trzeba bowiem pamiętać o odmiennych, niż na zewnątrz warunkach - dużej wilgotności, niskiej temperaturze, wszechobecnej wodzie i całkowitym braku światła.Warto zatem do wycieczki  odpowiednio przygotować się - zabrać nieprzemakalną odzież.  

W dolinie rzeki Mincio. Jeżynowe żniwa


Mało rzeczy na świecie pachnie tak, jak garść dzikich jeżyn prosto z krzaka. Rześkie, sierpniowe poranki wprost idealnie nadają się na wyprawę nad rzekę po koszyk dojrzałych jeżyn. Miasteczko jeszcze śpi,  kiedy jestem  już po porannej kawie, żeby za chwilę udać się  rowerem nad rzekę.

Pregasina- punkt widokowy nad jeziorem Garda



Tereny wokół jeziora Garda to wymarzone trasy dla pasjonatów turystyki rowerowej  o różnym stopniu zaawansowania. Do szczególnie malowniczych  należy Gardesana  Occidentale  przebiegająca wzdłuż zachodniego wybrzeża jeziora. Pewne odcinki, szczególnie w okolicach malowniczo położonej miejscowości  Limone, zwężają się tak bardzo, że grozi otarciem o nagie ściany skalne, albo stoczeniem w przepaść z urwistego zbocza wprost do jeziora. Wyniosłe szczyty  nie ustępują  miejsca wijącej się arterii drogowej, więc co kawałek przejeżdża się długimi półtunelami i tunelami.

wtorek, 3 sierpnia 2010

Franceska Porcelato dziewczyna z Valeggio


Przedstawiam dziś Franceskę  Porcellato   uroczą  i sympatyczną dziewczyna z Valeggio, która swoimi sukcesami sportowymi rozsławiła miasteczko w całych Włoszech.

Zwraca uwagę burza rudych włosów, ładna twarz, a piękny uśmiech rodzi  sympatię dla Franceski. Jednak, to nie kobiece atrybuty budzą  podziw dla Franceskitym co  zadziwia to siła charakteru, wytrwałość w osiąganiu celu i niezłomna postawa. Franceska  nie dała się złamać  przeciwnościom losu, nie pozwoliła odebrać marzeń,  realizuje wyznaczone cele, osiąga sukcesy, mimo że jest niepełnosprawna i porusza się na wózku.

Często mijamy się  na ścieżce rowerowej. Franceska pędzi do przodu w sportowym wózku napędzanym siłą rąk  i zostawia mnie daleko z tyłu. Wjazd pod górkę przestaje być dla mnie  problemem, kiedy widzę, jak sprawnie pokonuje każdy podjazd.


Franceska  wytrwale  trenuje i odnosi  sportowe sukcesy, wciąż stawia przed sobą nowe wyzwania i  wyżej podnosi poprzeczkę. Jest trzykrotną mistrzynią paraolimpijską i pięciokrotną mistrzynią świata. Startowała w sześciu letnich paraolimpiadach lekkoatletycznych, a w tym roku wzięła udział w  zimowych paraigrzyskach w Vancouver 2010. Startowała w konkurencji narciarstwo biegowe ( sprint 1 km ), gdzie zawodnicy poruszają się na sankach z siedziskiem na stałe wpinanym w narty biegowe


Franceska Porcellato po raz pierwszy spróbowała swoich sił w zimowych paraigrzyskach i przywiozła z Vancouver złoty medal. Całe Valeggio  cieszyło się z sukcesu Franceski. Na ratuszu zawieszono plakat z gratulacjami od mieszkańców dla złotej medalistki.   


Franceska Porcellato  mim o swoich ograniczeń  uprawia  kolarstwo. Swoim przykładem pokazuje, że można osiągać  sukcesy w sporcie będąc niesprawnym ruchowo. Wytrwałość, mozolne treningi i ogromny wysiłek  Franceski  sprawiły, że  niemożliwe stało się możliwe.Przytoczony poniżej  tekst (w moim tłumaczeniu ) to  fragment  przemówienia Frnaceski  wygłoszonego  z okazji założenia Towarzystwa Cyklistycznego w Valeggio i rozpoczęcia zawodów kolarskich "Citta di Valeggio".

"Jestem bardzo szczęśliwa, że mogę przywitać  nowe Towarzystwo Cyklistyczne założone w Valeggio. Zawsze, cieszę się z powstawania nowych organizacji sportowych skupiających dzieci, młodzież i dorosłych. Uprawianie każdej dyscypliny sportowej, w tym wypadku kolarstwa, oznacza rozwój psycho- fizyczny, uspołecznienie, komunikację interpersonalną, radość  zdrowej rywalizacji, pasję, ale również poświęcenie się i wyrzeczenia, szacunek do innych, przestrzeganie zasad i reguł. Życzę wszystkim kolarzom przyswojenia tych walorów jak najlepiej w celu osiągania sportowych sukcesów.                W WIELKĄ PASZCZĘ WILKA  dla wszystkich podążających ścieżką bogactwa, satysfakcji osiąganych dzięki ciężkiej pracy, poszerzaniu umiejętności i miłości do cudownej dyscypliny jaką jest kolarstwo."
                                                                                  cyt. "Franceska Porcelato"




 W  tekście dzisiejszego postu  powtarza  się  włoskie wyrażenie "in bocca al lupo" co tłumaczy się "w paszczę wilka". Powiedzenie  znaczy  tyle co  " powodzenia"  i ma walor odczyniający urok, podobnie jak polskie powiedzenie "połamania nóg". Po takich życzeniach, niech nikt nie próbuje dziękować, bo tylko sobie zaszkodzi i przyniesie pecha. Należy odpowiedzieć  "crepi il lupo" czyli "niech wilk zdechnie".

poniedziałek, 2 sierpnia 2010

W dolinie rzeki Mincio. Urzekajacy filet




Lato przynosi rzece ciągłe zmiany w świecie roślin. Sierpień rozpoczął się serią kolejnych słonecznych dni. Stroi się Mincio w  nowe szaty- polne kwiaty, dojrzałe owoce, pachnące zioła, złociste pióropusze traw. Jednak najpiękniejsza jest dzika lawenda. Kto chce zobaczyć, jak wygląda najpiękniejszy odcień fioletu pod słońcem, powinien przyjechać w sierpniu nad fiume Mincio.

czwartek, 29 lipca 2010

Rozstrzygnięcie konkursu











Czas rozstrzygnąć  konkurs ogłoszony w poscie "Jakie miasto, takie okna". Pierwsze okno- Florencja, drugie- jezioro Garda. Prawidłowo odpowiedziała Jaga. Amorek z łukiem wysyłam natychmiast, jak tylko otrzymam adres - mail do mnie na marginesie bloga.
Drugi amorek z różą powędruje do najaktywniejszego czytelnika mojego bloga. Z przyjemnością wyślę go Bobe Majse, która najczęściej odzywała się w komentarzach. Też czekam na adres pod który mogę wysłac nagrodę. Dziekuję wszystkim, którzy się do mnie odzywają i pozdrawiam wszystkich czytelników mojego bloga.
Ale ze mnie gapa!!! Przeoczyłam jeszcze jedną poprawną odpowiedź w konkursie. Mireczko- Sorrry!!! Na przeprosiny będzie i dla ciebie amorek.Obecuję i zaczynam dziergać.

W dolina rzeki Mincio . Wiejsko i sielsko



Trasa rowerowa w kierunku Pozzolo obfituje  w wiejskie krajobrazy. Wzgórza ustępują tu miejsca płaskim obszarom zagospodarowanym rolniczo. Wiosną i latem rolnicy na polach wykonują sezonowe prace polowe. Rozpylony w powietrzu pył i  wielkie bele sprasowanego siana przypominają o sianokosach. Na rozległych równinach Lombardii najczęściej uprawianą rośliną jest kukurydza. Zielony, kukurydziany las ciągnie się przez spory odcinek trasy rowerowej.

poniedziałek, 19 lipca 2010

W dolinie rzeki Mincio. Ważka


Na początku lipca choroba zatrzymała mnie w domu i wyłączyła wycieczki rowerowe z programu dnia. Jak tylko poczułam się lepiej z przyjemnością wróciłam do ulubionego zajęcia- rowerowych wycieczek. Jak zawsze w takich razach witał i żegnał mnie Castello Scaligero spoglądający ze wzgórza.

Tropikalne upały tego lata,  zamieniły krajobraz w dolinie Mincio w zieloną dżunglę. Roślinność przybrała niebotyczne rozmiary, splątane kłącza wypełzły na ścieżki i  zieleń zaanektowała całą przestrzeń w dolinie. Miejscami dolina przypominała zaczarowany ogród z rzeką o niewiarygodnie turkusowym kolorze, roślinnością w odcieniu zieleni z płócien Veronesa i niebem przejmująco niebieskim, jakie się widzi tylko w Italii. Zewsząd dochodzą  dźwięki natury- cykanie świerszczy, śpiew ptaków, plusk wody. Nie brakuje w tym swoistym krajobrazie strzelistych cyprysów. Ich wydłużone kształty, jak maszty żaglówek wybijają się ponad morze zielni.

Serwetka z barokowym amorkiem- nagroda w konkursie

Nigdy nie podejrzewała bym siebie, że szydełkowanie stanie się moim ulubionym hobby ?        Cienką nitkę układam we wzory, pilnuję nie pogubić się w siatce wzoru, nie splątać i nie skręcić cienkiej nitki w supełki. Każdy przerobiony rządek ściegu niesie nadzieję na pomyślne zakończenie dzieła,  moje istnienie nabiera sensu! Opanowaniu umiejętności szydełkowania techniką  filetu towarzyszy ćwiczenie się w cnocie cierpliwości. Podwójna korzyść z zajęcia.
Osiągnięcie efektu końcowego przynosi zadowolenie z wykonanego rękodzieła. Barokowy  amork   to główna nagroda w konkursie ogłoszonym w poprzednim poście "Jakie miasto, takie okna", który trwa do 15 sierpnia. Obrazek z amorkiem umieszczony na ciemnym tle i ujęty w ramki, można zawiesić na ścianie, ozdobić poduszkę, albo jeszcze inaczej wykorzystać.  Żywię nadzieję, że mój amorek spodoba się zwycięzcy.

sobota, 17 lipca 2010

Czynne przetrzymywanie. "Dziennik Toskański" Tessy Capponi Borawskiej

Od początku lipca trzyma fala upałów, temperatura sukcesywnie rośnie.

Włoska prasa donosi: W Rzymie i jej okolicach z powodu przeciążenia wystąpiły przerwy w dostawach prądu, na kilka godzin stanęły klimatyzacja i wentylatory. Energetyka ostrzega przed możliwością następnych blackoutów. 

Upały, trudne do zniesienia dla zdrowych,  dla chorych nieznośna uciążliwość. Trzeba wytrzymać. Z powodu przykrej dolegliwości, zwanej tarczycą, od ponad dwóch tygodni nie wyściubiłam nosa z domu i tylko przyjmuję  medykamenty.Czas rekonwalescencji  uczyniłam czynnym przetrzymywaniem niedyspozycji. Takie sytuacje przypominają  często o pracach, które się kiedyś zarzuciło, przerwało i odłożyło na potem.

wtorek, 15 czerwca 2010

Kwiaty włoskiego lata.Oleandry i Gwiazda Jaśmin

                                                                   oleandry

Oleandry,  najpiękniejsza  kwiatowa ozdoba włoskiego lata

Zaczynają kwitnąć na początku czerwca i aż do późnej jesieni królują na kwiatowych kobiercach w  całej Italii. Uwodzą i zachwycają  kwiatami  najczęściej o czerwonych, różowych lub białych płatkach. W Polsce nie przetrzymują zimy nawet osłonięte przed  mrozem i  osiągają wielkość co najwyżej okazałej rośliny doniczkowej.  W Italii  latem rozrastają się do okazałych krzewów, a nawet małych drzewek.

Oleandry,  są najpiękniejszą kwiatową ozdobą lata we Włoszech. To one  sprawiają, że latem  Italia przypomina elegancki ogród.  W upalne gorące dni powietrze przesycone jest ich słodkim migdałowym zapachem.  

Legenda o pięknej nimfie Sylwii i Festa del Nodo d'Amore w Valeggio



Festa del Nodo d'Amore  to wielkie  święto w Valeggio. Niezwykła kulinarna uczta robi wrażenie oprawą, rozmachem przygotowań i biciem rekordów Guinnessa.

Impreza pod nazwą "Węzeł Miłości" odbywa się w Valeggio zawsze w połowie czerwca. Niezwykła uczta odbywa się w niecodziennej scenografii, u stóp Castello Scaligero, na długim  moście Visconteo.  Przy niebotycznie rozciągniętym stole, ustawionym pod gwieździstym niebem  zasiadają goście do degustacji lokalnych produktów.

poniedziałek, 14 czerwca 2010

W dolinie rzeki Mincio. W mirabelkowej dolinie



Pasja z jaką Włosi oddają się kolarstwu, począwszy do najmłodszych latorośli, a skończywszy na zaawansowanych w wieku seniorach, udzieliła się i mnie. Odpowiada mi ta forma aktywności fizycznej, chociaż na razie bez podnoszenia poprzeczki, ale z przekonaniem o dobrą kondycję. Zostałam entuzjastką turystycznego kolarstwa i rower stał się moim nieodłącznym atrybutem nowego stylu życia.

Okolice doliny fiume Mincio sprzyjają rowerowym eskapadom. Trasę rowerową znam dobrze, ale nie nudzą mnie te same widoki.Wraz z porami roku krajobraz zmienia się, co innego  zachwyca wiosną, co innego latem, czy jesienią. Mam swoje ulubione zakątki i kiedy chcę posłuchać szumu wody to wybieram trasę do kładki. Woda w rzece spływa tu kaskadami, rozbija się o kamienie, pieni się i burzy.W kierunku Volta Mantowana  towarzyszą  widoki na pola rozległej i płaskiej jak stół Niziny Padańskiej( Pianura Padano).

sobota, 12 czerwca 2010

Salo, citta del Violino i letni kurort


                                                       w oddali Centro Storico w Salo 

Muzyczny wizerunek Salo



PATRIA DI GASPARO - CITTA DEL VIOLINO , tak przedstawia się Salo  na banerze reklamowym, który przywitał nas  zaraz na początku promenady u  nabrzeży jeziora Garda.
Muzyczny wizerunek miasta i powód do dumy, prezentowany jest w osobie lutnika  Gasparo uważanego za wynalazcę współczesnych skrzypiec.
Rzeźbiarski portret  Bertolotti Gasparo spotykamy  na skwerze między zielonymi cyprysami. Sylwetka przedstawia  mistrza skupionego na instrumencie. Szczupłe dłonie lutnika z pietyzmem przytrzymują skrzypce.

Bandiera del Lago. Regaty łodzi w Salo



Regaty łodzi  "Bandiera del Lago"  to jedna z atrakcyjniejszych propozycji kulturalnych i sportowych dla turystów wypoczywających nad jeziorem Garda.

Regaty  Bandiera del Lago  przebiegają  w trzech etapach. Pierwszy to Regate di Campionato czyli Mistrzowskie Rozgrywki Ligowe, które  rozgrywają się w/g kalendarium w ośmiu różnych miejscowościach położonych nad jeziorem Garda. Dwa kolejne etapy to:
  • Regate finale,  który w tym roku będzie miał miejsce w Iseo 7 sierpnia
  • Uscita Ufficiale ( Oficjalne Zakończenie), który  każdego roku odbywa się w Wenecji  
Rozgrywki ligowe będą trwać przez okres letni, kolejno w miejscowościach: Salo, Desenzano, Gardone, Garda, Rivoltella d/G, Gargnano, Lazise, Bardolino.

Regaty  to widowisko bardzo barwne i emocjonujące. O zdobycie pucharu Lago 2010 walczyć będzie 15 osad. Każda  składa się z czterech mężczyzn wiosłujących na stojąco. Łodzie mają wydłużony kształt i płaskodenny kadłub.

wtorek, 1 czerwca 2010

W dolinie rzeki Mincio. Letnia pokusa



W czerwcu, każdego dnia dolina rzeki  Mincio szykuje nowe niespodzianki.
Roślinność eksploduje zielenią, z pąków rozwijają się kwiaty, a owoce osiągają dojrzałość. 

Na przydrożu  trasy rowerowej  zasiedliły się gęsto drzewa morwowe. Trzeba być czujnym, aby nie przegapić momentu wysypu owoców,  inaczej przyjdzie oblizać się smakiem. Przejrzałe morwy są mdłe w smaku. Najlepiej zrywać owoce tuż przed momentem osiągnięcia dojrzałości, czyli na krótko  przed opadnięciem. 

Długie i gibkie gałązki morwowe uginają się pod ciężarem owoców.
Wystarczy wyciągnąć rękę, żeby skosztować owocu. Napełniam zachłannie buzię owocami  rwanymi prosto z drzewa. Z  czarnego runa zrobię w do domu  konfitury.                       

niedziela, 30 maja 2010

Spektakl historyczny w Borghetto. Battaglia Fra Veneziani e Napoleonici

                                   XVII wieczny Palazzo Guarienti w Valeggio

Zostawił swoje ślady w Valeggio wielki wódz wojsk francuskich- gen. Napoleon Bonaparte. W  latach 1796-97 prowadził w północnych Włoszech swoją kampanię i odniósł  szereg spektakularnych zwycięstw. Dnia 30 maja 1796r w  Palazzo Guarienti przy via Murari miał swoją kwaterę, o czym przypomina tablica na fasadzie odrestaurowanego okazałego budynku.

Nieopodal na sąsiadującej ulicy  miał swoją siedzibę w okazałej willi gen. Antonio Maffei- najważniejsza postaci tamtych wydarzeń i wielki przeciwnik gen. Bonapartego. Antonio Maffei dowodził wojskami Republiki Weneckiej przeciwko rewolucyjnym wojskom Francji i wsławił się, jako głównodowodzący w kilku zwycięskich starciach nad wojskami francuskimi. Jedno takie zwycięstwo miało miejsce właśnie w okolicach ValeggioDziś  willa generała Maffei  należy do kompleksu parkowego Parco  Sigurta.

sobota, 29 maja 2010

W Torri del Benaco na wieży zegar słoneczny czas mierzy

                                               
Maj rozpieszcza nas cudowną pogodą. Jeden piękny dzień goni następny, jeszcze piękniejszy. W ciągu dnia słońce mocno przypieka i praży, więc najlepiej szukac schronienia w cieniu drzew lub pozostac w domu. Zaciągamy tapparelle, ale światło słoneczne z siłą rażenia wdziera się do mieszkania przez najmniejsze szpary w oknie.
Najprzyjemniejszą porą dnia w takie upalne dni są wieczory tuż przed zachodem słońca. Jezioro jest o tej porze ciche i spokojne. Niebo, jak z obrazów Veronese, mieni się kolorami różu i fioletów. Łódki z gołymi masztami śpią w zatoczkach i małych porcikach. Fale szumią uderzając o kamienisty brzeg plaży w Torri del Banaco.

wtorek, 25 maja 2010

W dolinie rzeki Mincio. Aromaterapia

                                    

W maju, w dolinie fiume Mincio,  zmiany w przyrodzie następują błyskawicznie. 

Każda wycieczka nad rzekę to symfonia zapachów, kolorów i dźwięków. Zaciekawia co innego, piękny kwiat, śpiew ptaków ukrytych w  zaroślach, turkusowy kolor rzeki. Krajobraz co kawałek  zmienia się. Wzgórza okalają rzekę, porastają je zielone kępy drzew i  grupy ciemnych cyprysów.   W tę naturalną scenerię wpisują się pięknie  średniowieczne zamki, kościoły z dzwonnicą,  zabudowania opuszczonych  domów.

czwartek, 20 maja 2010

Pora róż


Mamy ładny, wiosenny dzień. Po deszczowej aurze,  dni słoneczne i ciepłe docennia się bardziej. Błękit nieba nie jest jeszcze tak czysty, ale temperatura wzrosła do 20 stopni. Słońce grzeje i radośnie nastraja, chciałoby się trochę luksów posłać rodakom, zmagającym się z anomaliami  pogodowymi, powodziami, a nawet z tornado!

W Italii, maj nie jest najcieplejszy, ale w końcu słońce przygrzało i chłody odeszły.
Poczuły ciepło róże i natychmiast przystapiły do podboju ogródków, zajęły rabaty, płoty, pergole, murki i furty.Tworzą gęste  krzewiny, albo małe  drzewka, pąki osadzone są pojedynczo, a gdzie indziej tworzą kwiatostany, zadziwiają kolorystyką i kształtami  w rozkwicie. Znajdują tu  doskonałe warunki do rozwoju, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki,  miasteczko  zamieniło się w różany ogród pełen zachwycających i oryginalnych odmian.
Podziwiam tę "królową ogrodów", efektowne kształty, aksamitne płatki, nasycone kolory i odurzam zapachem.

wtorek, 18 maja 2010

Czerwień maków i dwa skojarzenia



Maki czerwienią wylały się na  morenowe wzgórza w dolinie fiume  Mincio.
Szkarłatny pył papavero* unosi się ponad zielenią zbóż. W zależności od natężenia słonecznego światła  makowa czerwień  mieni się w odcieniach  karminu, karmazynu, czy szkarłatu.  

Często, w takich majowo makowych okolicznościach przyrody, włącza mi się w głowie  melodia,  nauczanej w szkole  żołnierskiej pieśni z kończącą refren frazą   "... i tylko maki na Monte Cassino czerwieńsze będą, bo z polskiej wzrosną krwi!" Wryła się w pamięć niezapomniana  interpretacja  Sławy Przybylskiej i słowa pieśni  autorstwa  Feliksa Konarskiego i  nic już nie poradzę  na to skojarzenie  rozkwitających maków z polami bitewnymi pod  Monte Cassino.  

* papavero- maki

sobota, 15 maja 2010

Z potrzeby serca- Sanktuarium Madonna della Corona. Część 1


"Jeżeli nie możemy być z kimś, kto ma zmartwienie i smuci się, jeżeli nie możemy go przytulić, potrzymać za rękę, czy po prostu posiedzieć obok,  to możemy jeszcze porozmawiać i pocieszyć. Nie jest jednak łatwo znaleźć słowa dające oparcie i mające sens, docierające do obolałego serca rozmówcy. Można jeszcze podarować tej osobie modlitwę uzdrawiającą jego serce i myśli, aby mógł z nowym zapałem zabrać się do zadań stojących przed nim".

Nie bez powodu peregrynowaliśmy do miejsca milczenia i medytacji zawieszonego między niebem, a ziemią, na zboczu góry Baldo

Sanktuarium Madonna della Corona  ukryte wśród skał zadziwia niezwykłym położeniem. Wybraliśmy się tam autem, trasa wiodła przez dolinę rzeki Adygi, między zielonymi wzgórzami pokrytymi winoroślą. Fascynujące widoki skracają czas podróży i trasę pokonuje się  bardzo szybko i przyjemnie. Od miejscowość  Caprino Veronese zaczynają się  strome podjazdy, pełne przewężeń i zakrętów. Trudno uwierzyć, że zaledwie 50 km od domu znaleźliśmy się na wysokości 774 m n.p.m., w otoczeniu wysokich gór.

poniedziałek, 10 maja 2010

Sportowe zmagania w Parco Inchenhausen


10.05.2010r.

W niedzielę to by się chciało, żeby pogoda zawsze dopisywała i było niedzielnie. A tu od rana deszcz w zawody ze słońcem stanął i tak na zmianę rywalizowali ze sobą przez całą niedzielę. Było więc trochę deszczu i trochę słońca.
W parku Inchenhausen również atmosfera rywalizacji - konkurencje sportowe dla dzieci i młodzieży szkolnej. Włoskie dzieci ducha sportowego mają, bo deszczu się nie przestraszyły i sportowe zmagania trwały do godz.18.00..

Wracałam właśnie z porannej mszy niedzielnej, kiedy przechodząc obok parku zauważyłam, że opanowany został przez dzieci i młodzież szkolną. Ożywiony ruch i gwar dzieciaków duszę belfra u mnie obudził i ciagnęło mnie na imprezę szkolną popatrzec. Sama jeszcze tak niedawno brałam udział w podobnych wydarzeniach w Polsce. Z sentymentem przyglądałam się całej imprezie: sportowym rozgrywką i kolejnym konkurencją. Stanowiska podzielono wiekowo w/g skali trudnosci. Opiekunowie odróżniali się tiszertami w tym samym kolorze, a do pomocy byli chętni rodzice. Było wesoło, zabawnie i sportowo? Sami popatrzcie!