Znajdziesz tu notatki z mojego życia w Italii. Dowiesz się, jak poznaję Włochy podczas wędrówek po jej ziemi oraz
w kontakcie z kulturą, literaturą i z wszystkim co włoskie. Opisuję swoje wrażenia z podróży bliższych i dalszych.
Piszę o tym co mnie zaciekawiło, zatrzymało uwagę, skłoniło do refleksji. Zapraszam.

środa, 10 lutego 2010

Wenecja - Wodne Miasto - z cyklu "Weneckie impresje"



Wenecja to jedyne na świecie miasto zbudowane na wodzie, rozłożone na 118 wysepkach opartych na milionach pali wbitych w bagniste podłoże weneckiej laguny. Sieć komunikacyjną tworzą tu liczne kanały, a środkami transportu są tramwaje wodne. Uwielbiam  odwiedzać Wenecję i ciągle jestem pod jej wielkim urokiem.

Z powodu nietypowej lokalizacji  proces osiadania miasta znany jest już od wieków, a  artystyczną wizję  o zapadaniu się Wenecji przedstawiają obrazy Canaletta.

Prowadzone współcześnie  geodezyjne pomiary subsydencji  potwierdzają, że problem istnieje, a miastu zagraża znalezienie się pod wodą.

Bliskie mi są słowa  Hermana Melville "Wolę być w Wenecji w jeden deszczowy dzień niż pogodny w każdej innej stolicy" , złe warunki pogodowe i komunikaty ostrzegawcze o Acqua Alta  nie przestraszają, nie powstrzymają przed podróżą do pięknej Wenecji.




Wąskie uliczki, wciśnięte między mury domów, nazywane są tutaj  nie via, vicolo, viale, ale calle i  nie wiemy dokąd nas zaprowadzą - na mały campielli  czy  większy campo, dziedziniec czy do wybrukowanej kamieniami salizady. Kluczymy w plątaninie uliczek, a za nić Ariadny służą nam liczne strzałki i napisy na murach. Wąskie przejścia  zaprowadzają na kolejne campo ze studnią i fasadą gotyckiego kościoła

Wabią witryny w handlowych alejkach  nazywanych  rugami. Piekarnie kuszą słodkim zapachem  dolci tipici veneziani. Pulchna bułeczka- focaccine veneziane w środku, obsypana kruszonką jest taka, jak lubię, słodka i jeszcze pachnie świeżością. Kolejne kanały przecinają nam drogę, pluskają fale odbijane od murowanego nabrzeża, a zapach wilgoci nie jest tak przyjemny, jak smak pałaszowanej bułeczki. Z wysokości niewielkich  mostów, obserwujemy przepływające gondole i prywatne łodzie. Zmierzamy  powoli do najważniejszego placu  w Wenecji- Piazza San Marco. 



Zaskakuje niewielkich rozmiarów Ponte dei Sospiri, nazwą przewrotnie kojarzony z szeptami zakochanych. Most Westchnień nie ma jednak nic wspólnego z miłosnymi uniesieniami, no chyba to, że  współcześnie chętnie robią tu pamiątkową fotkę zakochane pary. Prawda jest taka, że most łączył pałac z więzieniem i wiodła tędy droga skazańców.

Z powodu  prac konserwatorskich ściany Pałacu Dożów i  budynek więzienia zasłonięto błękitnym płótnem. Na tle tej kolorystyki  uderza biel istryjskiego kamienia, z którego zbudowany jest most, przemawiają romantycznie  barokowe zdobienia.


W drodze powrotnej wstępujemy do kościoła San Geremia. W szklanym sarkofagu spoczywają szczątki  - świętej Łucji. Patronka ślepców znalazła tu miejsce wiecznego spoczynku po przeniesieniu z nieistniejącej już świątyni. W miejscu zburzonego kościoła zbudowano dworzec kolejowy, który przejął nazwę  Santa Lucia.

Z kościoła San Geremia na dworzec już niedaleko, do domu mamy jeszcze spory kawałek drogi. Przed nami do pokonania jakieś 130 km czyli ok. dwóch godzin jazdy pociągiem. Na szczęście podróżowanie Trenitalia nie jest uciążliwe. Lokujemy się w ciepłych i czystych wagonach. W szybko mknącym pociągu możemy liczyć na punktualne  dotarcie do domu.











5 komentarzy:

  1. Dolci TIPICI VENEZIANI

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za wskazanie błędu, subito cambio:-)

      Usuń
  2. Wybieram się do Wenecji 31 stycznia w trakcie twania karnawalu.Po przeczytaniu Pani opisu na blogu nie mogę doczekać wyjazdu.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę szczęśliwej podróży, udanego pobytu i niezapomnianych wrażeń w karnawałowej Wenecji. Buon divertimento:-)

      Usuń