Znajdziesz tu notatki z mojego życia w Italii. Dowiesz się, jak poznaję Włochy podczas wędrówek oraz w kontakcie z kulturą, literaturą i z wszystkim co włoskie. Opisuję swoje wrażenia z podróży bliższych i dalszych. Piszę o tym co mnie zaciekawiło, zatrzymało uwagę, skłoniło do refleksji. Zapraszam.

sobota, 14 sierpnia 2010

W dolinie rzeki Mincio. Jeżynowe żniwa


Mało rzeczy na świecie pachnie tak, jak garść dzikich jeżyn prosto z krzaka. Rześkie, sierpniowe poranki wprost idealnie nadają się na wyprawę nad rzekę po koszyk dojrzałych jeżyn. Miasteczko jeszcze śpi,  kiedy jestem  już po porannej kawie, żeby za chwilę udać się  rowerem nad rzekę.



Sierpień w dolinie  rzeki Mincio to jeżynowe żniwa. Tereny wokół rzeki to idealne siedlisko dla wybujałych krzewin, które miejscami dochodzą do wysokości 2 metrów.
Trudne do przebycia zarośla rozprzestrzeniły się po obu stronach ścieżki rowerowej. Trzeba być czujnym na haczykowate pędy wypełzające na drogę, bo potrafią boleśnie zranić. Dojrzewają bardzo nierówno, niektóre owoce  są już granatowe, inne jeszcze czerwone, a  pomiędzy nimi  przebijają się  kwiaty o mocno postrzępionych płatkach.

Wygięte od dojrzałych owoców gałązki przewieszają się nad lustrem rzeki. Plamki słońca migocą na granatowych kuleczkach napęczniałych od soku. Trudno powstrzymać się od natychmiastowego spróbowania aromatycznego rarytasu. Jeżyny są słodkie, lekko kwaskowate, orzeźwiające i pachną późnym latem.

Jeżyny to prawdziwy przysmak lata, mogą się z nimi mierzyć jedynie maliny. Są wrażliwe na uszkodzenia i gnicie. Najlepiej smakują świeże, spożywane na surowo,  nadają się również na przetwory. Zamknęłam w słoikach smak późnego lata. Konfiturami z jeżyn napełniłam słoiczki , a to co zostało przeznaczyłam na nadzienie do drożdżowych bułeczek. Puszyste i mięciutkie bułeczki z jeżynowym nadzieniem smakowały znakomicie.













8 komentarzy:

  1. U nas na wsiach też dość dużo jeżyn rośnie. Często się zatrzymywaliśmy przy krzaczkach, by sobie ich pojeść. Też zrobiłam im nawet kilka zdjęć :) I masz rację - zapach tych jeżyn jest jedyny w swom rodzaju. Czasem, poza sezonem, zdarza mi się kupić te z supermarketu, w plastikowych pojemniczkach, ale one nigdy tak nie pachną latem, jak te dziko rosnące. Człowiek, jak bardzo by się nie starał w swych hodowlach, to natury i tak nie doścignie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mniam, te buleczki nadawalby sie do moje porannej kawy. Obawiam sie tylko, ze zjadlabym ich wiecej niz jedna..wygladaja pysznie!
    milego dnia
    Basia

    OdpowiedzUsuń
  3. mlask! jeszcze do sernika pasują! mniam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne zdjęcia i smaczne bułeczki z jeżynkami.
    Jak jesteś pięknie opalona.
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  5. mmmm... bułeczki z jezynami -delicje na niedzielne śniadanie, którego pora zbliża się ;) ..tylko kto mi je upiecze. Do Ciebie przecież nie zdążę ;)
    Pozdrowienia ślę z szumiącej deszczem Gdyni.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję Wam dziewczyny za miłe wpisy. Pozdrawiam serdecznie. Bożena

    OdpowiedzUsuń
  7. Bożenko,
    Twoje talenty kulinarne podziwiam od zawsze.Jesteś czarodziejką,która z "niczego"potrafi wyczarować rarytasy zadowalające najbardziej wybredne podniebienia..Smakowym,nie ustępują wrażenia wzrokowe.A dzieje się tak w dużej mierze dlatego,że w to wszystko,co tworzysz wkładasz serce.To ono nadaje ten niepowtarzalny smak i wygląd każdemu Twojemu dziełu...a wyglądasz pięknie...

    OdpowiedzUsuń
  8. Lashqueen- to prawda jeżyny z supermarketu, może wyglądają na dorodniejsze, ale są ubozsze o zapach dzikich jeżyn.
    Basiu- moich bułeczek można zjeśc więcej, w tym celu specjalnie nie dałam dużo cukru.
    Malinconia- sernik z owocowymi dodatkami smakuje wykwintnie. Najbardziej lubię go smakowac z dodatkiem jeżyn, malin albo wiśni.
    Jaga- moja opalenizna to zasługa rowerowych wypraw, zdobyta właściwie przy okazji wycieczek rowerowych, najładniej można opalic się będąc w ruchu.
    Penelopa- miło mi, że odwiedziłaś mój blog, ja do ciebie zaglądam z przyjemnością i podziwiam twoje rekodzieło.Potrafisz wyczarowac piękne rzeczy. Myślę,że bułeczki z ciasta drożdzowego spod twoich rąk, byłyby równie smakowite jak moje.
    Aniu- jak zawsze jesteś hojna w pochlebstwach, niby wiem, że przesadzasz, ale bardzo mi miło, kiedy czytam twoje wpisy.Dziekuję za tyle głasków.
    Bożena

    OdpowiedzUsuń