Znajdziesz tu notatki z mojego życia w Italii. Dowiesz się, jak poznaję Włochy podczas wędrówek po jej ziemi oraz
w kontakcie z kulturą, literaturą i z wszystkim co włoskie. Opisuję swoje wrażenia z podróży bliższych i dalszych.
Piszę o tym co mnie zaciekawiło, zatrzymało uwagę, skłoniło do refleksji. Zapraszam.

poniedziałek, 2 sierpnia 2010

W dolinie rzeki Mincio. Urzekajacy filet




Lato przynosi rzece ciągłe zmiany w świecie roślin. Sierpień rozpoczął się serią kolejnych słonecznych dni. Stroi się Mincio w  nowe szaty- polne kwiaty, dojrzałe owoce, pachnące zioła, złociste pióropusze traw. Jednak najpiękniejsza jest dzika lawenda. Kto chce zobaczyć, jak wygląda najpiękniejszy odcień fioletu pod słońcem, powinien przyjechać w sierpniu nad fiume Mincio.




W sierpniu  nabrzeże rzeki usiane jest  fioletowymi kobiercami tej byliny. Dzika  lawenda ma kłosy dorodne i okazałe, a  kolor fioletu zdecydowanie intensywniejszy niż ta ogrodowa. Na tle turkusu rzeki i lazurowego nieba poraża  intensywnością fioletu.

Uwiodła mnie tym  fioletem Dolina Mincio i nie pozwala obojętnie przejechać,  czar  lawendy działa. Tylko pasikonik ignorant nic nie robi  sobie z barw przecudnych fioletu,  koncertowaniem  zajęty, stracił głowę z miłości do muzyki.
















7 komentarzy:

  1. ja tam chyba do Ciebie zaraz z rowerem dołączę i na placki też chętnie załapię ! cudownie !

    OdpowiedzUsuń
  2. Bożenko pisz, pisz, bo masz niesamowity dar. Potrafisz pięknie opisywać otaczający Cię świat. Nawet najzwyklejsza rzecz czy wydarzenie spod Twojego pióra (a raczej klawiatury) nabiera jakiejś magii. Zawsze podziwiałam ludzi za takie umiejętności. Sama niestety nie potafię pisać tak poetycko. Jestem wprawdzie filologiem, ale predyspozycje miałam zawsze większe w kierunku lingwistyki. Ścisły umysł ze mnie raczej jest :).

    A widoki, jak zwykle, cudne tam u Ciebie. Lawendy o takiej barwie nigdy chyba nie widziałam. Fiolet, obok bieli, to mój ukochany kolor. Od zawsze i we wszystkich jego odcieniach. Kiedyś nawet trochę się interesowałam symboliką kolorów. Okazuje się, że fiolet to barwa o najwyższej wibracji wśród kolorów - sprzyja duchowości, pomaga zajrzeć w głąb naszej duszy, harmoznizuje, uspokaja...jak kojący aromat naparu z lawendy :). To nie przypadek, że jej kwiaty są właśnie w takim kolorze.

    A placuszki z borówkami zjadłabym z wielką przyjemnością. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem pod wrazeniem Twojej jazdy bez trzymanki.Polecam też placuszki z borókkami w środku. są pyszne .

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiedziałam, wiedziałam, że i na końcu posta będzie coś pysznego! :)
    Ha, a do mnie znad Mincio przyfrunął pięęęęęękny Amorek. Dziękuję.
    Wspaniałego urlopu i zbieraj proszę materiał do kolejnych postów. Czekamy, wypatrujemy...

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękne widoki, faktycznie okolica cały czas się zmienia. Zazdroszczę wycieczek rowerowych, ja tu tylko rolkami dysponuję, ale niestety w Bukareszcie nadal codziennie prawie 35 stopni, więc jazdę systematyczną na wrzesień odkładam.
    A teraz się szykuję na krótką wizytę w domu, w przyszłym tygodniu :)
    Pozdrawiam Was

    OdpowiedzUsuń
  6. Lashqueen- dziękuje za tyle pięknych słów pod moim adrese, każdy lubi otrzymywac głaski, ale nie kazdy potrafi tak szczodrze jak ty nimi obdarowywac innych. Bardzo sobie cennię tę cnotę u innych.Budujące to dla mnie i bardzo wspierające.
    Mireczko- zachęcasz do placuszków z borówkami w środku:))) Na pewno spróbuję, jesteś wciąż dla mnie guru kulinarnym.
    Bobe Majse- cieszy mnie, że przesyłka dotarła pomyślnie.Teraz czekam na wiadomośc od Jagi, czy amorek już u niej?
    Dziękuję za wpisy niebieskiej,maliconi i Agnieszce. Pozdrawiam. Bożena

    OdpowiedzUsuń