Znajdziesz tu notatki z mojego życia w Italii. Dowiesz się, jak poznaję Włochy podczas wędrówek oraz w kontakcie z kulturą, literaturą i z wszystkim co włoskie. Opisuję swoje wrażenia z podróży bliższych i dalszych. Piszę o tym co mnie zaciekawiło, zatrzymało uwagę, skłoniło do refleksji. Zapraszam.

środa, 9 marca 2011

Sirmione i dom Marii Callas."Zbyt krucha, zbyt dumna" Alfonso Signorini


Villa  Maria Callas

Górzysty półwysep i dom Marii Callas


Za każdym razem, kiedy przyjeżdżamy do Sirmione, nad jeziorem Garda, udajemy się na spacer ulubioną ścieżką na górzysty półwysep skąd możemy podziwiać góry wynurzające się wprost z jeziora. Po drodze mijamy willę należącą kiedyś do słynnej primadonny Marii Callas. Okazały budynek, o zadbanej elewacji, nie wyróżnia się niczym szczególnym od innych eleganckich domów w tej okolicy.




Bardziej niż architektoniczna konstrukcja budynku zachwyca niezwykłe położenie willi i otaczająca ją przyroda. Wzgórze zapewnia  piękny widok  na góry i jezioro, a spacerowa aleja prowadzi do największej atrakcji półwyspu-ruin łaźni rzymskich Grotte di Catullo. Zbocza wzgórz porastają gaje oliwne  ze starymi, poszarpanymi przez wiatr drzewkami, których delikatne gałązki kontrastują z wybujałymi koronami drzew parku sąsiadującego z willą.





Urodą tego miejsca syciła oczy Maria Callas, żeby potem  oddać to piękno w swoim śpiewie. Miejscowość  Sirmione poznałam, jako uzdrowisko cieplicowe odkryte już w starożytności i łączyłam z osobą rzymskiego poety Catullo, który podobno mieszkał w tych okolicach.  O okolicznościach  życia  Marii Callas związanych  z tym uroczym  zakątkiem nad jeziorem Garda wiedziałam niewiele.  Skrywana w  murach willi  tajemnica  życia  sławnej  śpiewaczki operowej  ciekawiła mnie i zachęcała do jej  odkrycia. 
  
                                             Villa w której mieszkała Maria Callas
           

Rąbka tajemnicy uchyla  tablica  umieszczona na kamiennym  murze ogradzającym willę. 

In questa  villa, negli anni 50, soggiorno accanto al marito Giovanni Battista Meneghini.

Krótka notka wywołała  moje zdziwienie, bo zazwyczaj osobę Marii Callas  łączy się z miliarderem greckim  Aristotelesem Onasisem, a  o to okazuje się, że w latach 50-tych  mieszkała w wilii razem z mężem Włochem- Giovannim Battistą Meneghinim. Ta odrobina wiedzy wywołuje niedosyt i rozbudza apetyt na więcej, skłania do poszukiwań na temat okresu życia artystki związanego z Italią, a w szczególności z Sirmione.

"Lubiła leżec na kanapie przy oknie w swoim salonie. Patrzyła na ogród. Tego popołudnia brzozy połyskiwały w deszczu, który siąpił od kilku tygodni. Igły sosnowe błyskały srebrnymi refleksami. Rozciagające się w dole jezioro Garda zlewało się na horyzoncie z czarnymi, groźnymi  chmurami."  
"W swojej małej willi, otulona w kaszmirowy pled  od Hermesa, czuła się naprawdę spokojna. Z dala od zgiełku Mediolanu, od krzyków wielbicieli, od telefonu dzwoniącego o każdej porze  dnia i nocy. Tu był jej nowy dom."
                                            cyt. Alfonso Signorini " Zbyt dumna , zbyt krucha"



Książka Alfonso  Signorini- włoskiego dziennikarza i wybitnego znawcy opery pt. „ Zbyt dumna, zbyt krucha” napisana w trzydzieści lat po śmierci Callas w oparciu o jej fascynującą korespondencję, okazuje się nieocenionym źródłem informacji o artystce. Autor odkrywa wiele tajemnic z jej burzliwego życia, a przede wszystkim opisuje okoliczności życia Marii Callas w Italii i jej małżeństwo z Giovanni Battista Meneghinim, z którym dzieliła życie w wilii w Sirmione. 
Jedno mogę zdradzić, czego dowiedziałam się z lektury, że czas spędzony przez Marię Callas w domu w Sirmione należał do szczęśliwych chwil w jej życiu.


12 komentarzy:

  1. Jaki piękny powrót, Bożenko. Nie opuszczaj nas już nigdy na tak długo.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. tyle ciekawych rzeczy mozna sie od Ciebie dowiedzieć, Bożenko , no i te zdjęcia....

    OdpowiedzUsuń
  3. Onassis był trudnym człowiekiem do kochania

    OdpowiedzUsuń
  4. ależ długo Cię nie było!
    i jak pięknie zapachniało mi ciepłym, włoskim powietrzem... zatęskniło mi się...

    OdpowiedzUsuń
  5. "16 września 1977 roku w Paryżu w wyniku niewydolności krążenia zmarła Maria Callas,uznana za najpiękniejszy głos wieku.
    Po oszałamiającej karierze wielka śpiewaczka operowa,zwana Boską,skończyła życie...
    Miała tysiące wielbicieli,pieniądze,stroje od najlepszych projektantów,ale zawsze pozostawała kobietą przeraźliwie samotną.Najboleśniejszy okazał się jej związek z Aristotelesem Onasisem;miłość jak z bajki szybko musiała się zmierzyć z cynizmem greckiego miliardera..."

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety samotną na własne życzenie. Pomimo dorobku artystycznego jaki zostawiła, należy też mieć na uwadze, iż złamała życie dzieciom i żonie Onassisa. Gdyby nie ten romans, być może życie Arista też wyglądałoby inaczej. Maria wychowała się w rozbitej rodzinie, więc tym bardziej powinna uszanować jego rodzinę. Maria była gościem na Christinie, a zachowała się bardzo brzydko. Los się na niej zemścił jak wiemy.
      Jak pisał "Der Spiegel" po śmierci Meneghiniego w 1981 r. pokój Callas pozostał nienaruszony. Być może cały czas na nią czekał.
      Pomimo tego, co o Meneghinim piszą - że był sknerą, że ją wykorzystywał, uważam, że nie zasłużył na takie potraktowanie.
      Callas zamieniła porządnego człowieka na kobieciarza i aroganta. Przykro ...

      Usuń
    2. Jest dużo racji w Twoich tu przemyśleniach i uwagach, ale czyż nie jest tak, że wielkich artystów nie mierzy się taką samą miarką, jak zwykłych zjadaczy chleba i wiele się im wybacza. Callas była wielką osobowością, a jej sopran Toscanini określał jako niebiański i anielski głos. Pozdrawiam:-)

      Usuń
  6. Witaj Bożena, przeglądam Twojego bloga i natrafiam od razu na wpis o Marii Callas, a dziś cały dzień słucham jej wykonania "Libiamoci" z Traviaty... ah... pozdrowienia ślę i zapraszam do siebie metroitaliano.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. wlasnie wrocilismy znad jezora Garda ,polwysep Sirmione odwiedzalismy pare razy i bylismy naturalnie kolo willi Marii ,chodzilismy sciezkami parku nazwanego jej imieniem ,piekny polwysep godny zwiedzania ,piekny park i piekne drzewa oliwne....
    pozdrawiam serdecznie z Niemiec -Leverlusen -Irena S.

    OdpowiedzUsuń
  8. Dzisiaj mija tydzień, jak stamtąd wróciliśmy. Pięknie! Mogłabym zostać.

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny post.....zazdroszczę takich możliwości poznawania .....Włochy to kraj, w którym chyba każdy kamień może chyba opowiadać jakieś historie z przeszłości...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się poznawania Italii, kultury, literatury, architektury działa na mnie bardzo inspirująco i jest bardzo pasjonujące. Bardzo mnie cieszy, że zaciekawił Cię mój tekst :-)

      Usuń