Znajdziesz tu notatki z mojego życia w Italii. Dowiesz się, jak poznaję Włochy podczas wędrówek po jej ziemi oraz
w kontakcie z kulturą, literaturą i z wszystkim co włoskie. Opisuję swoje wrażenia z podróży bliższych i dalszych.
Piszę o tym co mnie zaciekawiło, zatrzymało uwagę, skłoniło do refleksji. Zapraszam.

piątek, 4 kwietnia 2014

Battaglia del Mincio. Rekonstrukcja historycznych wydarzeń w Borghetto

Kostiumową rekonstrukcję  wydarzeń  historycznych  miałam okazję obejrzeć w sobotę 29 marca w Borghetto. Batalistyczny spektakl „Battaglio del Mincio” odtworzono  z okazji 200 rocznicy  bitwy w dolinie rzeki Mincio  między wojskami francusko- włoskimi i austriackimi.   

Bitwa

Bitwa toczyła się dokładnie dnia 8 lutego 1814 roku. Armia francusko- włoska i  armia Austrii  w wojennych starciach przesuwały się między lewym i prawym brzegiem fiume Mincio  w  miejscowościach  Vaaleggio , Pozzolo, Roverbella, Marmirolo, Quaderni. 



Spektakl

Sam spektakl do pewnego momentu oglądałam z dystansem i bez zaangażowania, gdyby nie pewne,  z pozoru nieważne,  spostrzeżenie. Najpierw była, jak zawsze w takich rekonstrukcjach, musztra wojskowa, prezentacja mundurów i zajęcie stanowisk. Potem  zasadnicze starcie wojsk, wystrzały, komendy  i ruch wojska. W pewnym momencie znalazłam się w samym centrum  działań wojennych. Wystrzały broni palnej, zapach prochu strzelniczego i szary dym robi wrażenie. Obserwowałam, jak młodzi rekruci, drżącymi rękoma, ładowali  broń od przodu nabojami, które stanowiła papierowa rurka zawierająca proch. Broń stawiała opór i nie zawsze  posłusznie  strzelała, wówczas robili odwrót i szukali pomocy u starszych wiarusów. Wtedy pomyślałam, że takie sytuacje mogły mieć miejsce na polu bitwy. Do mojej świadomości  dotarł  dramatyzm  walczących żołnierzy  i przeszył mnie dreszcz emocji.

Myśl wywołała emocje, a te obudziły ciekawość i  pytania: Jak działał karabin żołnierza? Z jakiej odległości wystrzelony  pocisk mógł  trafić człowieka? Czy dym, który spowijał pole walki mógł stanowić  naturalną  osłonę przed pociskami? Dlaczego nosili  tak jaskrawe mundury, wystawiając się  jednocześnie na cel?  Wszystkie te przemyślenia,  skłoniły do  poszukania informacji na temat uzbrojenia żołnierzy wojsk napoleońskich.






A, jak było na prawdziwej bitwie?

Otóż okazuje się, że naboje robili  żołnierze  wyposażeni w tym celu w papier, klej, nici, proch i ołów. Nabój karabinowy  stanowił pocisk ołowiany i czarny proch zawinięty w papier. Z karabinu żołnierz mógł oddać cztery strzały w ciągu trzech minut. Liczba naboi noszonych przez jednego żołnierza wahała się od 40 do 60 sztuk. Pełną siłę ogniową otwierano z odległości 100 m i z tej odległości nie więcej niż 50% pocisków  mogło razić śmiertelnie.       Nie znano wówczas prochu bezdymnego i celność nie była duża. Obliczono nawet, że na 500 oddanych strzałów  przeciętnie trafiony bywał jeden żołnierz nieprzyjacielski.


Wobec  wszystkich tych wiadomości na temat uzbrojenia żołnierzy  wojsk napoleońskich nie sposób obojętnie pomyśleć o wszystkich tych walecznych  żołnierzach francuskich i austriackich poległych w  Battaglia del  Mincio.  

Jak rozstrzygnąć, do kogo należało zwycięstwo, skoro bitwa pochłonęła podobną liczbę żołnierzy? 

Źródła podają, że bitwa nad Mincio była jedną z najbardziej niezwykłych  walk taktycznych. Czy jednak, wobec tylu poległych ważne jest strategiczne znaczenie bitwy?

Zakończę przytaczając słowa, które podobno wypowiedział Napoleon wyjeżdżając na Elbę i z którymi się zgadzam: "Zawsze ma się szansę odzyskać stracony grunt- ale straconego czasu – n i g d y.”

Wszystkich czytelników, którzy tu zaglądają zapraszam do wzięcia udziału w konkursie.Wystarczy odpowiedzieć na pytanie- Jakiego koloru mieli mundury żołnierze armii napoleońskiej? Nagrodą jest mapa o rozmiarach 32 cm/48cm.


6 komentarzy:

  1. Widzę, że duch historii unosi się nad każdym zakątkiem Europy! Piękna sprawa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karolu, miło, że do mnie zajrzałeś i zostawiłeś ślad. Temat u mnie z dziedziny, która Cię interesuje, więc trochę liczyłam na te odwiedziny i nie zawiodłam się. Szkoda tylko,że ominąłeś konkurs, bo nie wątpię, że znałeś odpowiedź. Miałabym komu wysłać mapki, eh!

      Usuń
  2. Cieszę się bardzo, że po długiej przerwie będę mógł cztać Twoje blogi.
    Bo tematy i miejsca o których piszesz są dla mnie miłymi wspomnieniami.
    A co do pytania konkursowego-żołnierze armi napoleońskiej mieli mundury koloru białego.
    Pozdrawiwm Cię Bożenko, Tadeusz Adamczewski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tadeuszu, należysz do moich wiernych czytelników i mimo zaniedbań z mojej strony nadal tu do mnie zaglądasz. Tacy czytelnicy motywują do pracy. Proszę jeszcze poczekać na rozstrzygnięcie konkursu. Serdeczności.

      Usuń
  3. Przepraszam za absencję. Ale tyle się dookoła dzieje. cierpi na tym też moje... 'diariuszowanie". Pamiętnik kurzy się! Każdą Twoje odwiedziny na moim blogu zawsze ogłaszam wśród domowników.
    Pisz. Będę wpadał. Na moim blogu "wisi" ten adres! I ani myślę go usuwać.
    Pozdrów Toskanię i jej dobre duchy. Bez niej nie byłoby renesansu!...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karolu- jak tylko będę w Toskanii to na pewno pozdrowię, ale w tym roku mam inne plany związane z podróżowanie po Italii, ale wolę ich nie zdradzać żeby nie zapeszyć.

      Usuń