Znajdziesz tu notatki z mojego życia w Italii. Dowiesz się, jak poznaję Włochy podczas wędrówek oraz w kontakcie z kulturą, literaturą i z wszystkim co włoskie. Opisuję swoje wrażenia z podróży bliższych i dalszych. Piszę o tym co mnie zaciekawiło, zatrzymało uwagę, skłoniło do refleksji. Zapraszam.

wtorek, 1 lipca 2014

Tarnina dzikiej śliwy nad rzeką Mincio


Doczekałam się  pysznych, aromatycznych śliweczek. Dolina rzeki  Mincio wysypała owocami  dzikiej śliwy. Uwielbiam smak małych kulistych śliweczek. Brzeg rzeki porośnięty jest gęsto ciernistymi zaroślami  różnej odmiany dzikiej śliwy. Jest wśród nich śliwa  wiśniowa o purpurowych liściach i z  czerwonymi owocami i jej kaukaska odmiana nazywana ałyczą  z owocami żółtymi, potocznie nazywaną mirabelką. Śliwa domowa, czyli mirabelka tak naprawdę jest wnuczką śliwy kaukaskiej. O mirabelkach pisałam już tutaj( klik). 

Owoców jest mnóstwo i żal żeby się zmarnowały.Wyprawiam się rowerem na zbieractwo przydrożnych, dzikich śliweczek. 
Dojrzałe szybko opadają i zaczynają gnić. Trzeba zdążyć zerwać śliwki  tuż przed opadnięciem. Owoce  są aromatyczne i lekko kwaskowate. Najlepiej smakują na surowo, ale nie da się ich zjeść zbyt dużo. Warto zrobić powidła albo dżem, kompoty, nalewki, marynaty. Co kto lubi?



2 komentarze: