Znajdziesz tu notatki z mojego życia w Italii. Dowiesz się, jak poznaję Włochy podczas wędrówek po jej ziemi oraz
w kontakcie z kulturą, literaturą i z wszystkim co włoskie. Opisuję swoje wrażenia z podróży bliższych i dalszych.
Piszę o tym co mnie zaciekawiło, zatrzymało uwagę, skłoniło do refleksji. Zapraszam.

niedziela, 6 lipca 2014

Znalezisko. Gliniarz naścienny


Seria upalnych dni,
poraża  światło
 wdziera się przez szczeliny
zaciągniętych tapareli.
Duchota,   
z  trudem wiosłuję 
kolejny łyk  powietrza.
Przyjemnie  chłodzi
powiew powietrza z wentylator
kolejnym łykiem  Oligominerale
gaszę pragnienie
Szklanka
mineralnej z cytryną i kuleczkami  lodu
najlepsza na upały.
Fa caldo!

Remont,
 w takie gorąco  wyczerpuje.
Kąty
trzeba przewietrzyć  i odkurzyć.
Ściany
farbą  przemalować.
Zakamarki   
przejrzeć  i uporządkować szpargały.
Zaskakuje
przedziwne znalezisko
odkryte
wśród półek z książkami
Owad  ulepił 
między stronicami
kokony z gliny.     
Świat jest pełen zadziwień.  


Tak naprawdę to przeraziłam się tym znaleziskiem. Ohydztwo! Nie miałam pojęcia z czym mam do czynienia? Jednak dokładnie wiedziałam, jak wygląda  odwiedzający nas od pewnego czasu owad. Przypomina osę, ale jest większy i ma dłuższe odnóża.To bardzo pracowity owad i niesamowicie szybko buduje  gliniaste kokony, w przeciągu 2-3 dni. Szukałam w necie informacji i co się okazało?
W naszym mieszkaniu osiedliły się osy o nazwie gliniarz naścienny. Samica lepi kokony w postaci rurkowatych, dzbanuszkowatych komórek z gliny. Do tych komórek składa jaja i znosi owady sparaliżowane, które czekają póki larwa ich nie zeżre. Zapasu musi starczyć na zimę. Na drugi rok larwa przeistacza się w dorosłego owada i opuszcza  gliniany dzbanuszek. Osy gliniarza naściennego przybyły do Europy niedawno z Azji. Są podobno przykładem na ocieplenie klimatu.
Przystąpiliśmy do  akcji remont, bo to najskuteczniejszy  sposób na pozbycie się intruza. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz