Znajdziesz tu notatki z mojego życia w Italii. Dowiesz się, jak poznaję Włochy podczas wędrówek oraz w kontakcie z kulturą, literaturą i z wszystkim co włoskie. Opisuję swoje wrażenia z podróży bliższych i dalszych. Piszę o tym co mnie zaciekawiło, zatrzymało uwagę, skłoniło do refleksji. Zapraszam.

niedziela, 30 listopada 2014

Werona o zmierzchu


Listopad raczył nas deszczem i pochmurnym niebem. Dni pogodnych i słonecznych było niewiele. W niedzielę udało nam się jednak odwiedzić Weronę w towarzystwie słońca. Po historycznym centrum miasta  spacerowaliśmy, aż do zapadnięcia zmroku. W świetle ulicznych latarni Werona wygląda uroczo i bajecznie.  
Szczególnie  Piazza Bra zachwyca feerią barw. Fasady  zabytkowych palazzo mienią się grą świateł i cieni. Pulsują światłem  nowoczesne aranżacje witryn sklepowych i wielkie banery z reklamami. Słodki zapach pieczonych kasztanów od ulicznych sprzedawców zachęca do skosztowania jesiennego przysmaku.

Piękna jest Werona o zmierzchu.

piątek, 28 listopada 2014

Ciasto marchewkowe - carrot cake



Apetyt na ciasto marchewkowe przychodzi jesienią.

W długie wieczory nie może zabraknąć kawałka carrot cake do kawy albo kubka herbaty, doskonale podnosi nastrój. Jest aromatyczne i wilgotne, a wyczuwalna w smaku piernikowa z nuta  zapowiada Święta Bożego Narodzenia.


Piekę różne wariacje tego ciasta, 

ostatnio najczęściej sięgam po przepis znaleziony na stronie Moje wypieki w wersji tortowej, przekładany masą. Poczyniłam jedynie małe zmiany proporcji. Dodałam więcej mąki, startej marchewki i  ciut więcej proszku do pieczenia, zastąpiłam  ananasa  utartym jabłkiem. Do wykonania masy kremowej użyłam lekko słonego serka philadelphia. Do wypieku tej wersji ciasta marchewkowego użyłam okrągłej tortownicy o średnicy 26 cm. Ciasto przygotowuje się szybko i tak samo szybko znika z talerzyków. Polecam!

wtorek, 25 listopada 2014

Kaka albo sharon- z cyklu "Fotomigawka z Italii"


Kaka, albo inaczej  sharon na wyciągnięcie ręki. Takie nazwy tego owocu funkcjonują w ofercie handlowej. I choć to owoc rodem z dalekiego wschodu, to w Italii bardzo popularny  i spotykany w naturze. Miesiąc listopad to czas dojrzewania kaki. Duże, pomarańczowe owoce mogą pozostawać na drzewach, aż do grudnia. W okolicy w której mieszkam  rośnie dużo pojedynczych  drzew hurmy wschodniej. Z odległości owoce  kaki kolorystyką i kształtem przypominają pomarańcze, z tego powodu owocujące drzewa  hurmy wschodniej bywają mylone z cytrusowymi. O owocu kaki pisałam tutaj. Fotka z mojego fotoarchiwum z 2009 roku.

czwartek, 20 listopada 2014

Madonna della Corona. Podniebna perspektywa.Część- 2.


Wzięłam się rączo do pracy i napisałam kolejny dopełniający fotograficznie i tekstowo post o Sanktuarium Madonna della  Corona. Posłużę się niewykorzystanymi przeźroczami z mojego archiwum i dodatkowymi informacjami o historii Sanktuarium

Sanktuarium Madonna della  Corona  to miejsce  wypełnione ciszą, milczeniem i medytacją. Przebywając w tym miejscu odnosi się wrażenie jakby spływała tu cała energia otaczających gór. Tym co budzi podziw, zanim  przekroczy się próg świątyni, to niezwykłe usytuowanie. 
Przyklejona do stromej skały, oddzielona przepaścią od reszty świata, świątynia zdaje się być niedostępną twierdzą.

Krajobraz z tarasu widokowego dostarcza niezapomnianych przeżyć, a podniebna perspektywa daje wrażenie szybowania  wśród przepływających obok obłoków. Minęło wiele wieków  zanim pielgrzymi przetarli szlak do świątyni .

środa, 19 listopada 2014

Canale Rio w Mantui- z cyklu "Fotomigawka z Italii"


Fragment Mantui w okolicach Canale Rio przypomina do złudzenia Wenecję.
Kanał przecina w połowie miasto i łączy lago Superiore z lago Inferiore, dwa spośród trzech jezior w tych okolicach. Kiedyś teren był tu bardzo bagnisty i stacjonujący tu w okresie wojen napoleońskich  legioniści polscy padali jak muchy na malarię.

Mantua to  piękne miasto zasypane zabytkami i zakątkami równie uroczymi, jak to na zdjęciu. W średniowieczu przez trzysta lat panowała tu dynastia Gonzagów.

Mantua to miasto  Wergiliusza ( pisałam o tym tutaj) i Mantegna ( pisałam o tym tutaj).

W Mantui  Monteverdi skomponował Orfeusza i dał początek współczesnej operze i tu rozgrywa się akcja słynnej opery Rigoletto Giuseppe Verdiego (pisałam o tym tutaj). 

Mantua przyniosła natchnienie i była miejscem miłosnych uniesień słynnego skrzypka Vivaldiego, a dwa lata spędzone w tym mieście należały do szczęśliwych dni w jego życiu         ( pisałam o tym tutaj).
Fotka pochodzi z mojego fotoarchiwum, zrobiona 2009 roku.


sobota, 15 listopada 2014

Pulpety wegańskie z cieciorki z cukinią





Wraz z nastaniem późnej jesieni biorę się za wytwarzanie pulpetów z cieciorki.

Za oknem deszcz i wiatr, a ja lepię  warzywne kuleczki  zasłuchana w przyjemne brzmienie grupy COLDPLAY. RTL kolejny już raz powtarza "Ink" z ich ostatniej płyty "Ghost Stories", podobno tekstowo najsłabszy, ale za to,  jaka muzyka... i ten wokal Chrisa Martina...      Kątem oka zerkam na teledysk, w kadrze ładna dziewczyna kołysze się do muzyki, a ja podśpiewując kręcę się po kuchni i nie daję się  jesiennym  szarugom.

Trzeba zadbać o organizm i postawić na zrównoważoną dietę, aby móc lepiej  znosić jesienną apatię. Pulpety z cieciorki  są bardzo sycące,  w sam raz na jesienno-zimową porę,  stanowią idealną bazę energetyczną. Robię większą ilość i zamrażam na zapas, na kilka obiadów.

czwartek, 13 listopada 2014

Późna jesień w Borghetto



Późna jesień  w dolinie  fiume Mincio też potrafi być piękna, srebrzysta i cicha. Po rudościach, czerwieniach i złocie przyszedł czas na brązy, beże i szarości. Niebo zasnuły listopadowe chmury, deszcz nie przestaje siąpić, a sina mgła przykryła wzgórza. Błyszczą i połyskują wypolerowane deszczem  kamienne mury Ponte Visconteo. Cisza i spokój zagościły w uroczym Borghetto i tylko furkot gołębi  przypomina, że to nie teatralna sceneria, ale miejsce żywe i realne. Wśród średniowiecznych zabudowań, siatka upstrzona kłódkami-współczesny symbol miłosnych obietnic.  

wtorek, 11 listopada 2014

Acqua Alta w Wenecji -styczen 2010- z cyklu "Fotomigawka z Italii"

Prezentuję zdjęcie z mojego foto-archiwum. Tak wyglądała Wenecja w styczniu  2010 roku.
Acqua Alta  to zjawisko, które każdego roku dotyka Wenecję w okresie jesienno- zimowym. Oznacza to, że część miasta znajdzie się pod wodą. Ta niezwykła osobliwość Wenecji odbierana jest czasami za turystyczną atrakcję,  przeważnie jednak skłania do myślenia z troską o przyszłość Wenecji.Wysoka woda zdarza się bowiem w Wenecji coraz częściej i jest coraz mocniejsza. W tym roku Wenecja przeżywa kolejne podtopienia,  z niepokojem śledzimy komunikaty o stanie wysokiej wody i oby fala nie przekroczyła 110 cm. Nadzieja w  euro programie ochrony Wenecji MOSE.
Wcześnie o Acqua Alta  w Wenecji pisałam tutaj( klik).

piątek, 7 listopada 2014

Kwintesencja jesiennych smaków- pieczone kasztany. Festa del marrone di San Zano di Montagna


Pieczone kasztany to  niezaprzeczalnie kwintesencja  jesiennych smaków.
Pogoda coraz bardziej kapryśna, a dla tych, którzy  nie rezygnują ze spacerów czeka uliczny sprzedawca z pieczonymi kasztanami. Można rozgrzać ręce przy kociołku z brykietami, napić się grzanego wina i zajadać osmolone brązowe węgielki. Festy kasztanowe już się zakończyły, jednak wrócę pamięcią do naszej ostatniej wizyty w San Zeno di Montagna.


czwartek, 6 listopada 2014

Jesienna impresja- z cyklu " Fotomigawka z Italii"


Fotografia z mojego archiwum,  zrobiona 01 listopada 2009 rok. Jesień,  jak widać była równie piękna i złota, jak tego roku. Park w Valeggio  usłany dywanem z liści,  przypadkowo spotkane dziecko bawiące się opadłymi liśćmi, utrwaliłam obraz w kadrze i przedstawiam. Ot, taka jesienna impresja. Dziś już niestety deszczowo i mokro,  późna jesień  przypomina o  szarościach, słocie i szarudze.

wtorek, 4 listopada 2014

Tutti i tipi di motorini - z cyklu " Fotomigawka z Italii"

 
 
Fotka zrobiona w połowie października tego roku na Monte Isola.W górski pejzaż ciekawie wpisały się  skutery na parkingu. Na górzyście ukształtowanej wyspie  Isola  il motorino   to bardzo pożądany i popularny  środek lokomocji. Obok urzekających widoków  zapamiętałam  mnogość skuterów.  

poniedziałek, 3 listopada 2014

...którzy kiedyś żyli i mieszkali w Mantui. Cimitero degli Angeli di Mantova.


W listopadowe Święto Zmarłych późnym popołudniem udaliśmy się  do Mantui przespacerować cmentarnymi ścieżkami na Cimitero Monumentale degli Angeli.

Nekropolia położona jest niecałe 3 km za miastem, na trasie do Cremony. Zbliżała się godzina osiemnasta i zaczynało szarzeć. Ogromny parking zastaliśmy przerzedzony z samochodów, podobnie na cmentarzu  niewielu odwiedzających groby.

Tradycyjne dwa dni Święta Zmarłych nie są tak szeroko czczone we Włoszech jak w Polsce. Nie dziwi już mnie, raczej melancholijnie i sentymentalnie nastraja, nie tak liczne odwiedzanie cmentarzy przez Włochów, brak  zapalonych zniczy, wiązanek pachnących świerkiem, a wieczorem łuny światła z tysiąca migocących płomyków na grobach. Przyjęłam po prostu, że  w tradycji włoskiej  pamięć o zmarłych  nie jest przejawiana tak bardzo na zewnątrz, a uczucia  niekoniecznie wyraża się materialnymi znakami pozostawionymi na mogiłach bliskich.