Znajdziesz tu notatki z mojego życia w Italii. Dowiesz się, jak poznaję Włochy podczas wędrówek po jej ziemi oraz
w kontakcie z kulturą, literaturą i z wszystkim co włoskie. Opisuję swoje wrażenia z podróży bliższych i dalszych.
Piszę o tym co mnie zaciekawiło, zatrzymało uwagę, skłoniło do refleksji. Zapraszam.

czwartek, 20 listopada 2014

Madonna della Corona. Podniebna perspektywa.Część- 2.


Wzięłam się rączo do pracy i napisałam kolejny dopełniający fotograficznie i tekstowo post o Sanktuarium Madonna della  Corona. Posłużę się niewykorzystanymi przeźroczami z mojego archiwum i dodatkowymi informacjami o historii Sanktuarium

Sanktuarium Madonna della  Corona  to miejsce  wypełnione ciszą, milczeniem i medytacją. Przebywając w tym miejscu odnosi się wrażenie jakby spływała tu cała energia otaczających gór. Tym co budzi podziw, zanim  przekroczy się próg świątyni, to niezwykłe usytuowanie. 
Przyklejona do stromej skały, oddzielona przepaścią od reszty świata, świątynia zdaje się być niedostępną twierdzą.

Krajobraz z tarasu widokowego dostarcza niezapomnianych przeżyć, a podniebna perspektywa daje wrażenie szybowania  wśród przepływających obok obłoków. Minęło wiele wieków  zanim pielgrzymi przetarli szlak do świątyni .



Miejscowość Spiazzi to zaledwie kilkanaście domów wzdłuż jednej ulicy, sklepik z żywnością, tablice informacyjne  dla turystów, a obok ścieżka w dół do Sanktuarium.Trasa  nie jest trudna, przyjemność sprawia  obcowanie  z naturą i  fascynujące widoki na góry i dolinę.

Historia Sanktuarium sięga daleko w przeszłość do około roku tysięcznego. Pierwsi, upodobali sobie ten rejon, pustelnicy należący do opactwa św. Zenona z Werony. Na  górzystych, niedostępnych terenach eremici znajdowali warunki do życia w odosobnieniu. To oni  przyczynili się do założenia ok.1200 roku w tych okolicach  klasztoru położonego wysoko na stokach górskich.

Ścieżki przemierzali tędy również pątnicy do umiejscowionej na stromych zboczach  kapliczki poświęconej Matce Bożej z góry Baldo. Z tych czasów  zachowały się 234 stopnie, wykute w skale wzdłuż pierwotnego i wąziutkiego szlaku  wiodącego do kościoła.




Średniowieczne dokumenty datują powstanie Sanktuarium na XIII wiek. Wtedy to w pierwszym kościółku odnaleziono obraz przedstawiający Madonnę z Dzieciątkiem, od którego wywodzi się pierwotna nazwa tego miejsca.

Pomiędzy rokiem 1434, a 1437 obraz Matki Bożej z Góry Baldo zostaje oddany na własność Zakonowi Kawalerów św. Jana z Werony, który przez cztery wieki opiekuje się Sanktuarium.

Współczesna nazwa Sanktuarium pochodzi jednak od małej figurki Pieta czczonej,  jako Madonna della Corona.  W 1423 roku figurkę podarował świątyni możnowładca Ludwik Castrobarco z Rovereto. W 1899 roku Pieta zostaje koronowana na Matkę Bożą Bolesną della Corona.


Dostęp do Sanktuarium uczynił  łatwiejszym  drewniany most wybudowany od strony doliny, a w późniejszych czasach  coraz bardziej rozbudowywane drogi. W latach 1922 do 1923 została zmodernizowana droga dojazdowa  oraz wykuty w skale  tunel prowadzący do świątyni.  


W Sanktuarium, jak również wzdłuż prowadzącej do niej drogi, znajdują się liczne dzieła rzeźbiarskie, niektóre prezentowałam w  części-1. Dzieła sztuki sakralnej we wnętrzu sanktuarium przedstawię w części -3.







2 komentarze:

  1. A my ciągle tam nie możemy dotrzeć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmmm, Mażenko, wiele miejsc z podróży, które prezentujesz jest cudownie urokliwych, myślę o nich z rozmarzeniem, że kiedyś tam będę, zobaczę to wszystko, i już mi lżej na duszy.

      Usuń