Znajdziesz tu notatki z mojego życia w Italii. Dowiesz się, jak poznaję Włochy podczas wędrówek oraz w kontakcie z kulturą, literaturą i z wszystkim co włoskie. Opisuję swoje wrażenia z podróży bliższych i dalszych. Piszę o tym co mnie zaciekawiło, zatrzymało uwagę, skłoniło do refleksji. Zapraszam.

czwartek, 18 grudnia 2014

Świąteczne miraże w Mantui



Dzisiejsza technika  oświetleniowa, oparta na energooszczędnych światełkach  eko- Led, pozwala na bogate i rozmaite animacje świetlne.


 Led-owe żaróweczki, odporne na złe warunki atmosferyczne, doskonale sprawdzają się w okresie świątecznym. Nocne iluminacje ulic w okresie Świąt Bożego Narodzenia zachwycają  dziś grą świateł i kolorów. Dekoracje świąteczne złożone z tysiąca elementów świetlnych dla uzyskania efektu zapalają się milionem lampek Led-owych. Tak jest w wielu miastach  we Włoszech i na całym świecie.



Nikt już nie myśli o oszczędzaniu energii, ponieważ eko- Led- owe żaróweczki zużywają 10-cio krotnie mniej prądu niż  tradycyjne.

I pomyśleć, że jeszcze parę lat temu było dużo,  dużo skromniej, a wszelkie przejawy kreatywności w dziedzinie dekoracji świetlnych były natychmiast zauważane i dopraszały się zachwytów, jak te w Mantui w 2009 roku.

Nocne dekoracje w postaci świetlnych śladów na budynkach były wtedy  nowością. Obrazy świetlne na ścianach przedstawiały dzieła malarskie, obiekty architektury, cytaty i frazy różnych pisarzy.

Spektakl świetlny w Mantui  zapisał mi się mocno  w pamięci,  ale tylko do jednej iluminacji wracam z sentymentem, tej z życzeniami świątecznymi zapisanymi w różnych językach świata. Polskie "WESOŁYCH ŚWIĄT"  mały akcent, a  dostarczył tyle pozytywnych uczuć i wzruszeń, sprawił, że  poczułam  mocno polską tożsamość, a jednocześnie  bliskość i  jedność z całym światem.

Prezentuję jedną fotografię w wielu wersjach graficznych po obróbce. Zabawiłam się bowiem  funkcjami do przetwarzania zdjęć  w przeglądarce Picasa. Fotografia przedstawia iluminacje świetlne w centrum  Mantui w  okresie Świąt Bożego Narodzenia w 2009roku. Fotka słaba jakościowo, ale i aparat o gorszych parametrach był wtedy.





4 komentarze:

  1. Bardzo dobrze rozumiem jaka to przyjemność mieszkając w obcym kraju zobaczyć coś swojskiego, ot choćby życzenia na budynku w polskim języku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I życzmy sobie na emigracji, tylko miłych spotkań z wszelkimi polskimi akcentami, które cieszą i wzruszają, gorzej jest, kiedy trzeba się wstydzić za rodaków.

      Usuń
  2. Piękne.
    A mi bardzo żal... dawnych neonów. Jako bydgoszczanka musisz pamiętać, jak wyglądały bajecznie pewne ulice nad Brdą, jak na Mostowej krasnoludki kroczyły pod muchomorka itd.
    Smutne, co piszesz o naszych rodakach, za których trzeba się wstydzić. Sam, jako wnuk wileńskich Kresów, czułem niesmak na hałaśliwe zachowanie naszych (!) w Wilnie. Trudno godzić się z wynikami historii, ale fakty są, jakie są. Lepiej było chwilami odezwać się po niemiecku lub rosyjsku, niż po polsku... Inna sprawa, że bracia Litwini robią wszystko, aby zatrzeć polskie ślady nad Wilią. I to jest przykre, bo wspólna historii miast jednoczyć boleśnie dzieli.
    Pozdrawiam przed-świątecznie znad Brdy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie neony też miały swój urok, postęp technologiczny przynosi zmiany w jakości naszego życia, ja się cieszę, że mogę te zmiany obserwować i na szczęście jeszcze nadążam korzystać z tych dobrodziejstw. Serdeczności.

      Usuń