Znajdziesz tu notatki z mojego życia w Italii. Dowiesz się, jak poznaję Włochy podczas wędrówek po jej ziemi oraz
w kontakcie z kulturą, literaturą i z wszystkim co włoskie. Opisuję swoje wrażenia z podróży bliższych i dalszych.
Piszę o tym co mnie zaciekawiło, zatrzymało uwagę, skłoniło do refleksji. Zapraszam.

piątek, 9 stycznia 2015

Mantua, jakiej nie znacie




Dzień, za dniem umykają, słoneczne i pogodne  przeplatają się z tymi pochmurnymi i deszczowymi. Podobnie jest u mnie, dobre samopoczucie miksuje się naprzemiennie ze spadkiem formy psychicznej. Przytłoczona szaroburością pogodowej aury nie zauważyłam, że to już połowa stycznia i spory kawał zimy mamy za sobą. W każdym razie obudziłam się z odrętwienia, zabrałam za pisanie i nadrabiam zaległości.

Wrócę pamięcią do pierwszego dnia Nowego Roku, który spędziliśmy w Mantui. Część zdjęć z tej wizyty przedstawiłam już w poprzednim wpisie ( tutaj). Dołożę jeszcze parę fotek i kilka słów dorzucę w tym temacie, bo Mantua zasługuje na to, aby przedstawiać innym jej niezwykły urok.



Lombardzka Mantua to moja słabość, oczarowanie i wciąż nieopuszczająca mnie ciekawość poznania jej przeszłości i teraźniejszości.  Chętnie odwiedzam to urocze miasto, które w porównaniu z Weroną odbieram, jako dużo spokojniejsze, chociaż niemniej  bogate w atrakcje turystyczne. Odpowiada mi średniowieczna atmosfera brukowanych placów  i masywne mury Castello di San Giorgio otoczonego fosą. Cieszą oczy blankowane mury Palazzo Ducale i przypominająca łuk triumfalny fasada Bazyliki Sant' Andrea.

Za każdym razem, kiedy jestem w Mantui odkrywam nowe jej oblicze i taką nieznaną Mantuę będę  wam pokazywać.



Pierwszy dzień Nowego Roku 2015 był słoneczny i promienie złociły średniowieczne mury budynków na Piazza Sordello. Mimo przejmującego chłodu, czyste niebo i słoneczne światło zachęciły Mantuańczyków do wyjścia z domów. Via Broletto i Piazza Marconi  ulubione miejsca spotkań towarzyskich, zapełniły się spacerowiczami. Jednak w miarę, jak oddalaliśmy się od historycznego centrum, ulice pustoszały i mijali nas jedynie pojedynczy przechodnie.                 

Aż do zapadnięcia zmroku  zaglądamy do zaułków i bocznych uliczek, odkrywamy wciąż nieznane fragmenty miasta. Na skrzyżowaniu bocznych uliczek zaciekawia zbudowany w stylu Liberty Palazzo della Camera di Commercio ( Budynek Izby Handlowej) z 1913 roku , a na zadbanym cortile barokowy, zdobiony sztukateriami Palazzo Valenti Gonzaga.

Kunsztowne ornamenty okiennych  okratowań  budzą  podziw  dla pracy mistrza metaloplastyki. Najdłuższe jednak chwile spędzamy nad kanałem Rio, w tych fragmentach miasto przypomina do złudzenia Wenecję. 

Wieczór rozświetliły  iluminacje świetlne i  rozpoczął się niezwykły spektakl gry świateł i kolorów, żal było opuszczać miasto.



















Zainteresowanych historią  Mantui odsyłam do moich wcześniejszych postów.
O  książęcej Mantui  pisałam tutaj
O Mantui  Wergiliusza pisałam tutaj
O Mantui Verdiego pisałam tutaj
O Mantui Vivaldiego pisałam tutaj
O cmentarzu w Mantui pisałam tutaj

8 komentarzy:

  1. urzekła mnie fotografia Piazza Marconi i to radosne promyki słońca :-)
    Miłego wieczoru! :-)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Bajecznie. Pięknie. Ech zazdrościć doznań.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się za każdym razem z Twoich Karolu odwiedzin, a zostawiony przez Ciebie komentarz zawsze mi miły. Cordiali saluti, tanti saluti !

      Usuń
  3. Moje "10" za "rowerowe foto" spod palazzo Valenti Gonzaga (Mantova). Brawooo!

    OdpowiedzUsuń
  4. Urocza Mantua,w której często bywałam :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To miło, że podzielasz moje zachwyty związane z tym pięknym lombardzkim miastem, przynajmniej nie brzmią one gołosłownie. Pozdrawiam

      Usuń