czwartek, 13 czerwca 2019

Rzym. Wzgórze Awentynu





Co można powiedzieć ciekawego o Rzymie, czego już nie powiedziano i mając świadomość, że źródłem nie jest się jedynym. Piszę po swojemu i tak jak umiem, o tym co zobaczyłam wizytując w tej, jak określił Goethe, "stolicy świata". Pozwala mi to uważniej przyjrzeć się miastu, a inni, jak zachcą  mogą oglądać piękny Rzym razem ze mną.

Zapraszam do lektury artykułu o Wzgórzu Awentynu w Rzymie

«Kiedy wszedłem na taras Awentynu,
 ptaki kołujące nad Tybrem 
przypomniały mi dusze kochanków 
„Pieśni V” szamotane przez „piekielną burzꔫ 
                                     cyt. J. Mikołajewski „Rzymska Komedia”





Awentyn, Aventino to jedno ze słynnych siedmiu wzgórz rzymskich, najdalej wysunięte na południe,  położone w  bliskim sąsiedztwie rzeki Tybr.  
Jeśli spojrzeć w najodleglejsze czasy historii Rzymu, to Awentyn jest tym wzgórzem, które na swoją siedzibę wybrał Remus. W starożytności w okresie republiki na Awentynie mieszkali plebejusze, a w czasach cesarstwa zaczęli osiedlać się patrycjusze i meli tu swoje pałace cesarze. W późniejszych wiekach, w okresie wczesnego chrześcijaństwa upodobali sobie wzgórze mnisi i z tych czasów zachowało się sporo tu klasztorów. Współcześnie to spokojna i elegancka dzielnica, zamieszkała przez zamożnych rzymian.  




Awentyn nie jest tym miejscem w Rzymie, do którego pierwsze kroki kierują turyści gotowi poznawać miasto. Jednak, kto chce uciec od pełnego zgiełku  zabytkowego centrum i odetchnąć od  kłębiących się tłumów, znajdzie na Awentynie oazę wytchnienia. 

W cieniu drzewek pomarańczowych w Giardino degli Aranci, wśród  zielonych pióropuszy pinii można schronić się przed słonecznym skwarem, odpocząć na ławce po intensywnym dniu zwiedzania, a z ogrodowego tarasu podziwiać jedną z najpiękniejszych panoram Rzymu. Warto poczekać do zmierzchu i zobaczyć, jak słońce chowa się za kopułę Bazyliki św. Piotra. O tej porze Rzym jest najładniejszy, zatopiony w odcieniach czerwieni zachodzącego słońca. A kiedy wszystko spowije ciemna noc ( latem park otwarty jest do godz. 21.00), niebo usiane gwiazdami staje się sceną dla niezwykłego spektaklu.        
   


W tym roku maj był wyjątkowo mokry i oglądanie panoramy Rzymu  z tarasu Ogrodu Pomarańczowego, przerwał nam rzęsisty deszcz i gradobicie. Na nic zdał się parasol, ani ucieczka pod drzewka pomarańczowe, nic nie pomogło, przemokliśmy do suchej nitki. Awentyn  zapamiętamy  właśnie poprzez tę deszczową przygodę.      
   


Wzgórze Awentynu sąsiaduje z  Circo Massimo, prowadzi stamtąd Clivio dei Publicii, zmierzamy nią na drugi dzień po tym, jak ulewa zaskoczyła nas w Parco Savelli, bo tak oficjalnie nazywa się Ogród Pomarańczowy.  
Alejkę, obsadzoną po obu stronach różanymi kobiercami, zagospodarowało florystycznie Rozarium Miejskie, Roseto di Roma Capitale  i smuga różanego zapachu towarzyszy nam, aż do Via di Santa Sabina.   

Wczesnochrześcijańska  Bazylika Świętej Sabiny, Basilika di Santa Sabina all’Aventino, to najważniejsza świątynia Dominikanów z V wieku. Na placu przed kościołem zwraca uwagę fontanna złożona z antycznej wanny i  medalionu wyobrażającego olbrzymią twarzomaskę. Elementy  zmontowano tutaj w1936 roku w kompozycję przypominająca trochę Usta Prawdy.       



W arkadowym portalu, przed bocznym wejściem do kościoła, wita przybyłych figura Świętego Dominika założyciela Zakonu Kaznodziejskiego, którzy mieli tu swój klasztor. Święty Dominik przedstawiony jest tu w habicie i z księgą. 


Nie ma tu wielu zwiedzających, pojedyncze osoby. Surowe, przestronne pozbawione zdobień wnętrze kościoła wydaje się puste, wypełnia je cisza i spokoju. 



Ogromne antyczne kolumny dzielące kościół na trzy nawy, pochodzą ze świątyni Diany, która w czasach rzymskich stała na Awentynie. Na posadzce, pośrodku kościoła  znajduje się  płyta nagrobkowa Munoz di Zamorra  siódmego z kolei generała zakonu Dominikanów, zmarłego w 1300 roku. Sufit wyłożony drewnianymi kasetonami zrekonstruowano w całości w 1936 roku. Z czasów powstania kościoła zachowały się w portyku osadzone przepiękne drzwi cedrowe. Płaskorzeźby na drzwiach opowiadają historie z Nowego Testamentu. Po lewej stronie nawy znajduje się barokowa  kaplica św. Katarzyny ze Sieny, zaś po przeciwnej  kaplica św. Jacka.   



Co ciekawe odnajdujemy w kościele  polonik - tablicę  dedykowaną polskiemu świętemu Jackowi Odrowążowi, który  przyjął na Awentynie habit zakonnika z rąk samego św. Dominika. Figura św. Jacka  dłuta Giana Lorenzo Bernini znajduje się na kolumnadzie otaczającej plac św. Piotra.

Podążamy dalej  via di S. Sabina i dochodzimy do Placu Kawalerów Maltańskich, Piazza dei Cavalieri di Malta. Przed portalem prowadzącym do  otoczonej murami i mocno strzeżonej  siedziby Zakonu Kawalerów Maltańskich odnajdujemy sporą kolejkę osób, chętnych przyłożyć oko do tajemniczej dziurki, Bucco della Serratura tkwiącej w zielonych  wrotach.  


Ciekawi obrazu po drugiej stronie murów przykładamy oko do tajemniczej „dziurki od klucza” w bramie ogrodu Rycerzy Maltańskich.   

Obraz  jest zaskakujący, widzimy kopułę Bazyliki Świętego Piotra, jakby wykadrowaną z szerokiej panoramy Rzymu, którą przed chwilą oglądaliśmy z tarasu ogrodu drzewek pomarańczowych. Zadziwia perspektywa wymierzona dokładnie na kopułę bazyliki. Niestety nie udało mi się uchwycić obrazu aparatem.        

Na tym samym  Placu Kawalerów Maltańskich  wyrasta kościół  Świętych Bonifacego i Aleksego, Santi Bonifacio i Alessio. Ale o tym miejscu opowiem w innym poście. 


















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz