Znajdziesz tu notatki z mojego życia w Italii. Dowiesz się, jak poznaję Włochy podczas wędrówek po jej ziemi oraz
w kontakcie z kulturą, literaturą i z wszystkim co włoskie. Opisuję swoje wrażenia z podróży bliższych i dalszych.
Piszę o tym co mnie zaciekawiło, zatrzymało uwagę, skłoniło do refleksji. Zapraszam.

piątek, 13 września 2013

Wycieczka do Parco delle Cascate di Molina. Nie robić nic i czerpać radość



Lessinia to rozległy płaskowyż położony na północny zachód od Werony. Region z uwagi na liczne wzniesienia, skarpy skalne, wąwozy jest słabo zurbanizowany, natomiast wyróżnia się krajobrazowo i przyrodniczo. W zachodniej części Regionalnego Parku Naturalnego Lessinia, między Val Cesara i Vaio Scalucce znajduje się najbardziej interesujący  turystycznie fragmentem - Parco  delle  Cascate di Molina.

Parco delle Cascate di Molina rozpościera się na wysokości między 380m a 630 m i obejmuje  obszar 80.000 m kwadratowych. Teren bogaty jest w liczne wodospady, ścieżki przyrodnicze oraz miejsca widokowe. Park zaprojektował Giuseppe Perin w taki sposób, aby ruch i zabawę w naturalnych warunkach połączyć z edukacją  przyrodniczą. Liczne tablice wzdłuż ścieżek  informują o charakterystycznej  florze, a w Muzeum Botanicznym można zgłębić wiedzę na temat cech i walorów  ekosystemu.


Przemek ma niespełna  trzy lata,  dysponuje niespożytymi  zasobami energii i jak każde dziecko,  przejawia ogromną  potrzebę ruchu. Uznaliśmy, że w tym roku dobrym  miejscem na  wspólną wyprawę  z  wnukiem, będzie  Parco delle Cascate di  Molina. Wędrowanie ścieżkami górskimi to ulubiona przez nas  forma aktywności fizycznej, może i Przemek złapie bakcyla.
















Wycieczkę zaczynamy od małej osady Molina. Domy z kamienia, wąskie przesmyki i maleńkie podwórka, typowe dla  średniowiecznego borgo. Na  małym anticha  corte * wystawione do degustacji  białe wino Ardari, w regionie czerwonego Valpolicella  to nowość i ciekawostka.


Przemek pilnie studiuje  mapę, określa  kierunek marszu. Za nim  jednak przekroczymy bramkę na teren parku, zatrzymujemy się na  placu zabaw, zaprzyjaźniamy z wałęsającym  kotem, przyglądamy osiołkom pasącym  za ogrodzeniem. Naszego małego przewodnika zaciekawia wszystko, wszystkiego musi dotknąć, wszystko sprawdzić. Wiadomo, nie trzymamy się sztywno trasy i porządku zwiedzania, nie poganiamy tylko śmiejemy razem z Przemkiem, a  jego radość  nam się udziela.  










Po  parku  poruszamy się  wytyczonymi szlakami. Górskie ścieżki zaprowadzają nad małe jeziorka, rwące potoki,  grzmiące wodospady,  do  gawry niedźwiedzia, wyrzeźbionych przez wodę  grot i zrekonstruowanej  prehistorycznej jaskini  naszych przodków.Są tu  skwery  na pic- nic i odosobnione ławeczki do kontemplacji .

Nie brakuje również miejsc ze specjalnymi atrakcjami niczym w Adventure Film, gdzie można zmierzyć się z własnym strachem, sprawdzić swoje możliwości i poczuć smak adrenaliny. Dostarcza emocji  zjazd na linie  nad przełęczą, albo huśtawka na sznurach wynosząca, aż pod  ścianę wodospadu. Dla innych emocjonujące może okazać się przejście po drabiniastych schodach przyklejonych do nagich ścian skalnych, albo wspinaczka  wąskimi ścieżkami  tuż nad urwistymi stokami.  





Przemkowi wiele radości dostarcza  zabawa w górskim potoku. Przeskakiwanie po kamieniach kończy się zmoczeniem nóg i trzeba zmieniać obuwie.
Wejście na szczyt maczugi ułożonej z kamieni to sprawdzian przed skałkową wspinaczką. Jesteśmy  zadziwieni  zwinnością, sprytem i odwagą wnuka.   


Wędrówkę po górskich ścieżkach kończymy na tarasie widokowym. Zachwyca fascynujący krajobraz  i ogrom czystego piękna. Ocean zieleni i garbate wzgórza przecina głęboki wąwóz, wszystko wydaje się na wyciągnięcie ręki. Takie widoki magnetyzują pięknem przykuwają wędrowców do miejsca obserwacji na dłuższą chwilę.








 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz