Znajdziesz tu notatki z mojego życia w Italii. Dowiesz się, jak poznaję Włochy podczas wędrówek oraz w kontakcie z kulturą, literaturą i z wszystkim co włoskie. Opisuję swoje wrażenia z podróży bliższych i dalszych. Piszę o tym co mnie zaciekawiło, zatrzymało uwagę, skłoniło do refleksji. Zapraszam.

wtorek, 17 października 2017

W dolinie rzeki Mincio. Plantacje kaki


Październik to czas dojrzewania  kaki (hebanowiec wschodni). Kaki jest rośliną  egzotyczną wywodzącą się z Azji, ale we Włoszech rozpowszechnioną w uprawie. W  warunkach klimatycznych Polski, z uwagi na niskie temperatury zimą, uprawa tej rośliny nie jest możliwa.

Tak więc,  fotograficzna prezentacja plantacji  hebanowca, wyeksportowana przeze mnie z Italii, może Was zainteresować.  


Plantację hebanowca wschodniego mam prawie pod moim nosem i obserwuję zmiany zachodzące w sadzie w ciągu roku. Drzewa kwitną  wcześnie, bo już w marcu i co ciekawe jedne mają kwiaty kremowe, a inne różowe. Owoce są początkowo zielone, dopiero później  zmieniają kolor na żółty i pomarańczowy. Zbiór owoców przeprowadza się po opadnięciu liści, najczęściej  przed pierwszymi przymrozkami i  zwykle pod koniec października  sad pustoszeje. Późną jesienią drzewka się odmładza i poddaje kosmetyce przycinania  nadmiernie rozrastających się gałęzi.  



Sad z drzewami  hebanowca usytuowany w sąsiedztwie rzeki Mincio, u podnóża średniowiecznego Castello Scaligero, pięknie wpisuje się w krajobraz doliny. Naturalną granicę sadu stanowi szutrowa droga wzdłuż rzeki, trasa prowadzi do chętnie odwiedzanego przeze mnie Borghetto. Tego roku sad obrodził i gałęzie rozłożystych drzew, uginają się pod ciężarem żółtych owoców. Kaki przypomina trochę pomidor, trochę jabłko, ma gładką skórkę, a u nasady cztery szerokie liście kielichowe przy ogonku.


Producenci kaki mają jednak problem ze sprzedażą owoców z uwagi na małą popularność owoców wśród unijnych konsumentów wynikającą z nieświadomości zalet tego produktu.

Tymczasem zrobiłam z owoców dekorację stołu, czekam aż dojrzeją i zmiękną, ta odmiana kaki jest niestety  bardzo cierpka w smaku. Zjem na surowo z dodatkiem soku cytrusowego, kiedy miąższ będzie miał konsystencję galaretki. Kaki nie rozpieszcza mojego podniebienia, ale w jej przypadku sprawdza się prawda, że  zdrowotne właściwości, często nie idą w parze z walorami smakowymi, czyli  to co zdrowe nie zawsze bywa smaczne.   










1 komentarz:

  1. W Japonii właśnie dojrzewają ale i w sklepach jest ich mnóstwo. Są niesamowicie słodkie, nie ma tu cierpkich, czasem się trafią dziwnie czarne w środku, ale myślę, że to wina przechowywania. Piękne zdjęcia.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń